„Przyjechaliśmy od Tarnopola taka była nasza dola”

Ci niezwykli medycy na różne sposoby (w tym umieszczanie tablic pamiątkowych) utrwalają pamięć o wielkich Polakach pochodzących z Kresów Wschodnich.

Manifestują też swoją niezgodę na fałsz, obłudę i zakłamanie w odniesieniu do ludobójstwa dokonanego przez OUN – UPA głównie na polskiej ludności Kresów Wschodnich, nie ukrywając przy tym, że ofiarami nacjonalistycznych zwyrodnialców byli także sami Ukraińcy niosący pomoc swoim polskim sąsiadom, Żydzi kresowi czy też wołyńscy Czesi.

Zrozumiałym więc jest że z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł braci Kopocińskich zamieszczony w 11 zeszycie seryjnego wydania materiałów konferencyjnych, które zainspirował Witold Listowski prezes Stowarzyszenia Kresowian w Kędzierzynie Koźlu niezwykle zasłużony w szlachetnym dziele upamiętniania Kresów we wszystkich aspektach ich istnienia… – więcej w blogu „Dziennik gajowego Maruchy”

Pokaż więcej »

Polska szkoła w Mościskach zagrożona ukrainizacją

Na pytanie o to, jaki jest właściwie cel działań mera Mościsk, Teterycz odpowiada zdecydowanie – „żeby zniszczyć polskość w tej szkole, żeby ją zukrainizować”.

Mościska to niespełna 10-tysięczne miasteczko położone tuż za współczesną granicą Polski, około 12 km od przejścia granicznego w Medyce. Wielu mieszkańców naszego kraju przejeżdża przez nie udając się do Lwowa. Miasto prezentuje się dość ładnie, ale co ważne jest jednym z poważniejszych ośrodków polskości. Mieszka w nim bowiem ponad 3 tys. naszych rodaków stanowiących ponad jedną trzecią mieszkańców miasta. W całym rejonie mościskim jest ich 4,7 tys. co oznacza, że stanowią w nim 7,6 proc. mieszkańców. Dopiero w 2002 r., po siedmiu latach starań polskiej społeczności, udało się w miasteczku założyć polską szkołę. Jej formalnym założycielem jest Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Mościskiej, na którego czele stoi Teresa Teterycz, która została także dyrektorką placówki. Budynek w którym mieści się instytucja należy właśnie do tej organizacji. Został zakupiony ze środków Senatu RP przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” i przekazany Towarzystwu. Dużo środków trzeba było zainwestować w remont i wyposażenie budynku będącego niegdyś koszarami. Łącznie kosztowało to polskiego podatnika ponad 5,1 mln zł. Powstała w ten sposób Ogólnokształcąca Szkoła Średnia z polskim językiem nauczania nr 3 im. królowej Jadwigi działa w ramach ukraińskiego, państwowego systemu oświaty. Do szkoły uczęszcza w bieżącym roku szkolnym 275 dzieci od I do XI klasy, a więc w pełnym zakresie nauczania… – więcej na kresy.pl

Pokaż więcej »

Prof. Zapałowski o zagrożonej polskiej szkole w Mościskach: to konsekwencja naiwności polskiego rządu

Sytuacja polskiej szkoły w Mościskach to też konsekwencja naiwnych i skandalicznych zachowań polskiego rządu, który przymykał oczy i temperował sytuację, kiedy była wprowadzana ustawa oświatowa na Ukrainie. Tym powinni zająć się posłowie. Trzeba zapytać prezydenta Dudę co robi w tej sprawie – mówi portalowi Kresy.pl prof. Andrzej Zapałowski. Zapowiedział też, że podejmie w tej sprawie działania na forum Rady Miasta Przemyśla.

W zeszłym tygodniu prof. Andrzej Zapałowski, historyk, ekspert ds. bezpieczeństwa i wiceprzewodniczący Rady Miasta w Przemyślu nagłośnił fakt, że rada miejska Mościsk na Ukrainie przyjęła 12 maja uchwałę zmieniającą statut polskich szkoły w tym mieście. Zapałowski twierdził, że zmiany mogą doprowadzić do eliminacji języka polskiego z nauczania prowadzonego w szkole. Portal Kresy.pl monitoruje sprawę i skontaktował się m.in. z dyrektorką szkoły, Teresą Teterycz, która zaznacza, że zmianę statutu szkoły, która grozi jej ukrainizacją, promuje przede wszystkim mer miasta, Serhij Storożuk. Na pytanie o to, jaki jest właściwie cel działań mera Mościsk, Teterycz odpowiada zdecydowanie – „żeby zniszczyć polskość w tej szkole, żeby ją zukrainizować”. Dotarliśmy też do treści nowego statutu, wskazując na konkretne zapisy zagrażające przyszłości polskiej szkoły… – więcej na kresy.pl

Pokaż więcej »

Polskie mogiły na Żytomierszczyźnie

Poniżej publikujemy treść listu, który nadesłał nam płk Andrzej Łydka z Warszawy.

Dobry wieczór.

Panie Witoldzie, piszę w nietypowej sprawie. Zwrócił się do mnie z pewnym wyzwaniem do pokonania pan Marek Wróblewski, który pracował na Ukrainie przez kilka lat.

Poniżej treść maila:
„Przez trzy i pół roku w ramach projektu Ministerstwa Edukacji Narodowej przebywałem na Ukrainie. W każdym miejscu naturalnym odruchem było poszukiwanie polskich śladów. Cmentarze były zawsze tymi miejscami gdzie znaleźć można było wiele. Poszukując informacji w Internecie trafiłem na materiały które Pan opublikował o kampanii 1920 roku. Pomyślałem że może Pan mieć dostęp do źródeł informacji na temat tych tragicznych wydarzeń które warto szerzej opisać i opublikować. Kampania 1920 r na żytomierszczyźnie – po bitwie warszawskiej, może oprócz zagonu na Korosteń nie jest zbyt bogato opisana w powszechnie dostępnej literaturze.
W okresie pobytu na Ukrainie, w okolicy gdzie mieszkałem szczególnie zainteresowałem się dwoma miejscami w pobliżu, wymienianymi w internecie: Rudnia Baranowska i Nowy Dorohin. Dzięki współpracy z miejscowymi Polakami dotarłem w oba miejsca. Niestety nie było tam żadnych czytelnych informacji o tych mogiłach.
O ile w przypadku Rudni Baranowskiej zastałem porośnięty chwastem i krzakami kopiec i stojący stary drewniany krzyż – to w drugim przypadku nie zastałem nic poza jednym świadkiem – źródłem informacji historycznej. Bardzo jestem ciekawy czy na temat Nowego Dorohina istnieją jakieś źródła – proszę o ew. informacje.
W październiku 2018 z grupą starszych osób Polaków i Ukraińców – mieszkańców Korostenia byłem w Rudni drugi raz . Uporządkowaliśmy trochę to miejsce. Wykarczowaliśmy porastające krzewy, wycięliśmy

Pokaż więcej »

Elementy te w swojej polityce orientowały się na Austrię i Niemcy

16 maja wyjechałem przez Berdyczów do Winnicy. Naczelnik Państwa przybywał do tymczasowej stolicy Ukrainy z wizytą do jej Naczelnika, Atamana Petlury – Stanisław Lis-Błoński wspomina swoje „Pięćdziesiąt dni na Podolu w 1920 roku”  (pamiętnik wydany w tomie XX czasopisma Instytutu Józefa Piłsudskiego „Niepodległość”, 1939r- redaktor Tadeusz Szpotański).

Winnica, stare polskie miasto na Podolu, na wschodnim brzegu rzeki Bohu, jest jakby oazą na bogatej, urodzajnej ziemi dawnej południowej części Rzeczypospolitej. Iluż to sławnych wodzów, hetmanów, dowódców oddziałów powstańczych maszerowało przez to miasto?! Ile pamięta ono walk, potyczek, wypadów i pościgów?!… – cały artykuł Bożeny Ratter

Pokaż więcej »