Bożena Ratter

Spis artykułów:

Traktat ryski

Gdzie słomka, a gdzie belka?

Czy warto eksperymentować?

Polsko ukraińskie relacje w cieniu doktryny Doncowa

Współczesna Ukraina i polskie dziedzictwo

Decyzje „olbrzymów”

Dzieci ludobójstwa OUN UPA

Zoologiczny nacjonalizm ukraiński

Tylko prawda nas wzbogaci

 


Traktat ryski

W Rydze, w przepięknym budynku Czarnogłowych toczyły się rokowania polsko sowieckie w 1921 roku. Na tablicy umieszczonej na budynku znajduje się napis, w języku polskim i łotewskim, informujący, iż 18 marca 1921 roku o godzinie 20.30 zawarto między Rzeczpospolitą Polską a radziecką Rosją i Ukrainą  traktat pokojowy, zwany traktatem ryskim, kończący wojnę i ustalający wschodnie granice Polski.(wykład Tomasza Kuby Kozłowskiego w Domu Spotkań z Historią)

W oryginale traktatu (znajduje się on w Archiwum MSZ) zawartego między Polską a Rosją i Ukrainą, z lewej strony pod pieczęcią RP umieszczone są podpisy polskiej delegacji z Janem Dąbskim na czele, z prawej strony widnieje zapis: „w imieniu Rządu Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rad i z upoważnienia rządów Białoruskiej i Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad” a pod nim podpisy. Rosja bolszewicka wysyła na negocjacje najlepszego bolszewika, przerastającego doświadczeniem przewodniczącego delegacji polskiej. Adolf Joffe to szef komitetu wojskowo-rewolucyjnego, którego działania miały doprowadzić do wybuchu rewolucji w Rosji, później, jako deputowany z Pskowa brał udział w Brześciu nad Bugiem w pertraktacjach z Niemcami i Austrią. W Brześciu nad Bugiem Niemcy zawierają pokój z Ukrainą 9 lutego 1918 r. a 3 marca 1918 roku Niemcy zawierają separatystyczny pokój z Rosją, która po rewolucji wycofuje się z I wojny światowej (a kiedy pokój z Polską?). Adolf Joffe zostaje ambasadorem Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rad w Berlinie. Jest również szefem misji w Chinach, Japonii, Austrii i podpisuje pokój z Estonią.

Traktat Ryski nie jest traktatem dwustronnym, jest traktatem czterostronnym, to był jeden z podstawowych warunków postawionych Polsce w Rydze, iż będzie to traktat podpisany pomiędzy Polską a Rosją ale stronami będą również Ukraina i Białoruś. W Art. 2 traktatu strony uznają niepodległość Ukrainy i Białorusi i wyznaczają granicę między Polską a Ukrainą i Białorusią oraz Rosją. Ta granica niewiele odbiega od linii granicznej drugiego rozbioru z 1793 r. W XX wieku Niemcy i Rosja wciąż traktują  Polskę jak swoją kolonię, nie chcą zwrócić należnego jej miejsca w Europie, z której  wykluczyły ją pod koniec XVIII wieku dokonując rozbiorów i wykorzystując jak każdą inną kolonię, kradnąc jej bogactwo oraz niszcząc tożsamość narodową, by nigdy nie próbowała się odrodzić.

Jeszcze na przełomie kwietnia i maja 1920 roku Piłsudski mówił : „gramy ostatnią stawkę żeby cos zrobić na przyszłość dla Polski, choć takim sposobem osłabić możliwość przyszłej potężnej Rosji i jeśli się uda, dopomóc stworzeniu Ukrainy, która będzie zaporą między nami a Rosją i na długie lata nie będzie tam groźno…”

Podobnie dzisiaj myślą politycy. Czy znajduje to właściwy oddźwięk  po drugiej stronie? Czy strona ukraińska gotowa jest do jakiejkolwiek federacji z Rzeczypospolitą? (Tomasz Kuba Kozłowski DSH).

Dla obywateli polskich narodowości polskiej było nadal groźno. Integralny nacjonalizm ukraiński, odmiana faszyzmu ( tak określił przyczynę ludobójstwa dokonanego przez OUN UPA Bandery na narodzie żydowskim, polskim i ukraińskim Wiktor Poliszczuk, znamienity ukraiński naukowiec, historyk i badacz dokumentów nie zmanipulowanych jeszcze przez  współczesnych historyków) przyniósł zagładę Polakom żyjącym od wieków w dobrosąsiedzkich stosunkach z Rusinami i innymi narodowościami i mającym nadzieję na kontynuację tego stanu w XX wieku. Pierwsze skrajnie nacjonalistyczne „10 przykazań”  dla ukraińskich ideologów  stworzył w 1900 roku Mykoła Michnowskyj, adwokat z Charkowa. Zaczął głosić tezy, iż przyczyną biedy i wszelkiego zła dla Ukraińców są ludzie obcy, „zajmańcy”. Zofia Kossak Szczucka, znakomita pisarka, założycielki Ruchu Pomocy Żydom „Żegota” (odznaczona za ten czyn medalem Jad Waszem), opisała w 1922 roku zdarzenia, których była świadkiem w latach 1917-1919. „Pożoga” to świadectwo bestialskich mordów dokonanych w latach 1917 – 1919, na Polakach i Żydach przez nacjonalistów ukraińskich przy pomocy zmanipulowanej przez nich ludności.

Podobne tezy głosił i podobne „sukcesy” głoszonej ideologii odniósł  inny beneficjent Traktatu Ryskiego, Adolf Hitler. Badacz skutków genialnie promowanej i zaakceptowanej przez Niemców niemieckiej, nazistowskiej ideologii wykluczenia „obcych”, Daniel Johan Goldhagen pisał:  „Okrucieństwo nie jest dziełem szaleńców, sprawcy doskonale wiedzą co robią i uważają swoje postępowanie za słuszne”. Jego rozmówca, były esesman, Otto Ernst Duscheleit dorastał w przekonaniu, że należy do  rasy panów: „Należałem  do Hitlerjugend, za podludzi uważaliśmy Rosjan, Polaków i Cyganów”.

„Ukraina dla Ukraińców i dopóki choć jeden wróg cudzoziemiec zostanie na naszym terytorium, nie mamy prawa złożyć broni” – inteligencja ukraińska, ideolodzy nacjonalizmu z OUN UPA, postanowili zbudować państwo ukraińskie czyste etnicznie jak Niemcy hitlerowskie. „Agresja Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku była początkiem II wojny światowej, w której OUN wzięła bezpośredni udział przez zorganizowanie i włączenie do składu jednostki nazwanej Legionem Ukraińskich Nacjonalistów pod wodzą Romana Suszki” – pisze Wiktor Poliszczuk. To członkowie tego Legionu, obywatele polscy narodowości ukraińskiej w 1939 roku, w obliczu tragedii Polski, na którą napadli jej odwieczni wrogowie Niemcy i Rosja, czynnie pomagali Niemcom w opanowaniu Polski przez organizowanie napadów na instytucje wojskowe, państwowe oraz atakowanie polskich oddziałów walczących z najeźdźcą.(Stanisław Jastrzębski)

Mordowali więc obywateli polskich innej narodowości, swoich bliskich sąsiadów niezależnie od ich wieku i stanu, członków swoich rodzin o ile byli w związkach mieszanych lub nie zgadzali się z ideologią nacjonalistyczną OUN UPA. Czynili to we wrześniu 1939  i w latach 1943-47 aż do przeprowadzonej w imię polskiej racji stanu, wojskowej operacji „Wisła”. Śmierć w potwornych mękach zadawaną barbarzyńsko przez nacjonalistów ukraińskich i ogłupioną ludność poniosło około 130 000 Polaków, ponad 200 tys. Żydów zostało zamordowanych przez policjantów ukraińskich w służbie niemieckiej. „Służba Bezpeky” OUN UPA Bandery dokonała masowego morderstwa na co najmniej 80 000 ludności ukraińskiej- pisze historyk ukraiński Wiktor Poliszczuk. Do ofiar nacjonalizmu ukraińskiego należy doliczyć tysiące obywateli polskich mordowanych i zsyłanych przez Niemców i Rosjan do obozów koncentracyjnych, do niemieckich obozów pracy, do sowieckich łagrów, na Sybir i do Kazachstanu na podstawie donosów Ukraińców – studentów, urzędników, sędziów, gajowych, chłopów zmanipulowanych okrutną ideologią OUN UPA.

„Przed wkroczeniem wojska sowieckiego do Polski Ukraińcy zaczęli napadać na ludność polską. W  mieście Ukraińcy z bronią, z którą nie umieli się obchodzić strzelali do żołnierzy polskich i ludności cywilnej. Polacy widząc to poczęli rozbrajać bandy ukraińskie które grasowały po miastach i wsiach zabijając Polaków. Gdy pierwsze oddziały sowietów wkroczyły do miasta wszystko się uspokoiło. Żydzi i Ukraińcy witali wojska sowieckie w następujący sposób, rzucając kwiatami na tanki i żołnierzy, całując czołgi, krzycząc, uściskanie się wzajemne. Wypuścili też więźniów politycznych, złodziei, bandytów. Ci ludzie zostali urzędnikami, policjantami, komisarzami. Policję, wojsko polskie aresztowano, aresztowano podejrzanych i bogatych, domy ich likwidowano a rzeczy zabierano. Żydzi podpłaceni wydawali Polaków, u podejrzanych robili rewizje. W roku 1940 w lutym zaczęły się pierwsze wywozy ludności cywilnej. Jak widziałem, wieziono ludzi w zimie, było bardzo zimno, ludzie płakali a oni nie zwracali uwagi. Mnie wywieźli 13.04.1941.” (Jan Tomasz Gross „W czterdziestym nas Matko na Sybir zesłali”).

Do ofiar należy też doliczyć te 2 miliony mieszkańców Kresów, którzy z duszą na ramieniu, często w jednych spodniach i koszuli uciekali z rodzinnej ziemi, swojej małej ojczyzny na zachód przed nożami i siekierami UPA i OUN-SB. (profesor Czesław Partacz).

Ale nie kończyła się ich gehenna. Nienawiść nacjonalistów spod znaku OUN UPA do Polaków podążała za nimi w czasie i przestrzeni.

„Istniała już udowodniona antypolska zmowa OUN UPA i bolszewików, dotycząca nie tylko fizycznego unicestwienia Polaków, ale także aneksji ich ziem tak, by Polska była mała i nic w Europie nie znaczyła. I chyba przez pamięć na ten antypolski alians banderowsko – bolszewicki, Chruszczow, jak tylko został gensekiem ZSRR, ogłosił amnestię dla UPA i rozkazał wypuścić wszystkich rizunów z łagrów…Zatem nie było przypadku w tym, że z obszarów przygranicznych na wiosnę 1945 roku, ruszyły nowe sotnie UPA na powiaty Lubaczów, Jarosław, Tomaszów Lubelski, Hrubieszów… na miejscu spotkały także sotnie „rodzime”, przeistoczone  grup Ukraińskiej Narodowej Samoobrony” (Stanisław Jastrzębski). Według danych GUS po zakończeniu II wojny światowej Ukraińców powinno być 30 000 a w rzeczywistości było ich 150 000. To właśnie OUN UPA przeniosła swoją zbrodniczą działalność z terenu Wołynia i Małopolski Wschodniej na tereny powojennej Polski gdzie znalazła oparcie wśród znaczącej części mieszkającej tam ludności ukraińskiej. Wzmogły się mordy Polaków, palono wsie, niszczono wiadukty, mosty, napadano na posterunki MO i żołnierzy WP. Niejednokrotnie napadano na tych samych Polaków, którzy zatrzymali się na tych terenach uciekając z Wołynia przed siekierą banderowców. „Robiliśmy to tak- zeznał przed sądem Jurij Stelmaszczyk, komandyr UPA, która wyrżnęła powiaty Włodzimierz, Kowel, Łuck, Lubmol – spędzaliśmy całą ludność polską w jedno miejsce, otaczaliśmy i dokonywaliśmy rzezi. Następnie kopaliśmy doły i dla zatarcia śladu paliliśmy ognisko. I szliśmy dalej”.  Śmiercią karano próbę dezercji z sotni, o czym zeznawał jeden z członków, który uciekł i zgłosił się dobrowolnie na posterunek MO. Otrzymał 15 lat więzienia, była amnestia, wyprowadził się do Australii. Skąd miał w tamtych czasach pieniądze na bilet? Działania banderowców zagrażały życiu obywateli polskich narodowości polskiej, potęgowały kolejne straty już i tak bardzo zniszczonego wojną społeczeństwa i państwa, groziło stabilności i bezpieczeństwu. To obywatele polscy narodowości ukraińskiej mordowali obywateli polskich narodowości polskiej. Jedynym skutecznym działaniem powstrzymującym eskalację nienawiści ukraińskich nacjonalistów do Polaków było przeprowadzenie wojskowej operacji przesiedlenia ludności ukraińskiej na inne tereny Polski Ludowej. Ta wojskowa operacja przesiedlenia otrzymała nazwę „Operacja Wisła”. Na tych samych zresztą terenach osiedlili się Polacy, którzy zostali wypędzeni przez ukraińskich nacjonalistów ze swojej wielowiekowej ojczyzny, z ziemi przodków, z Ziem Wschodnich II RP zabranych Polsce układem jałtańskim, należących obecnie do Ukrainy ( jej obecna część wschodnia została zabrana Polsce z udziałem Rosji i Niemiec Traktatem Ryskim). Wszyscy oczekujemy, iż  rząd Ukrainy oraz Związek Ukraińców w Polsce potępi zbrodniczą ideologię OUN UPA. Tak się jednak nie dzieje. Ten sam nacjonalizm ukraiński lansowany i dzisiaj przez elitę ukraińską, jej ideologów i sprawujących władzę na Ukrainie, na zachodzie Europy, w Kanadzie, Ameryce jest przeszkodą w ułożeniu stosunków między Polską a Ukrainą. I na obecne czy przyszłe stosunki między Polakami a Ukraińcami nie ma wpływu reakcja Polski na burzenie pomnika w Hucie Pieniackiej czy oblewanie farbą Pomnika Polskich Profesorów zamordowanych we Lwowie. Tam na Ukrainie brakuję setek tysięcy pomników i grobów, tablic upamiętniających obecność Polski, dzięki której obywatele polscy narodowości ukraińskiej mogli tam żyć a nie uciekać, jak dzisiaj, przed nędzą i korupcją oraz nienawiścią zrusyfikowanych sąsiadów. Tam brakuję zwykłego potępienia zbrodniarzy, od 73 lat domagamy się tego od rządzących elit. Tak jak od elit rządzących Żydzi oczekują ustawicznego  potępienia zbrodni nacjonalistów niemieckich. Pamiętajmy, ukraińscy sąsiedzi przejmowali nie tylko majątek ofiar, przejmowali ich dokumenty czyli tożsamość obywateli polskich. Uciekali z nią na zachód a wspierani tam byli finansowo przez działających od początku XX wieku bogatych nacjonalistów ukraińskich do dzisiaj lansujących nienawiść do Polski. Bo jakże nazwać gloryfikowanie zbrodniarzy, zamazywanie śladów polskości nawet w dołach śmierci z zwęglonymi szczątkami, do których trudno dotrzeć potomkom zamordowanych, niszczenie cmentarzy, niszczenie polskości w majątku narodowym pozostawionym przez wymordowanych i wypędzonych obywateli polskich narodowości polskiej. Nowoczesna elita posługuje się oczywiście nowoczesnymi metodami, które jednako zmierzają do manipulowania, relatywizowania historią. Podobnie ja czynią to środowiska fałszujące shoah. Czy to te same środowiska? Wciąż wspólnota interesu z Traktatu Ryskiego?  Polacy od 100 lat doświadczają nienawiści ukraińskich nacjonalistów a jednak nie kierują się zemstą w relacjach z Ukraińcami.

Dowodem na poprawność relacji polsko ukraińskich jest przebywanie w Polsce półtora miliona Ukraińców, którym bardzo dobrze się powodzi. Według biuletynu KRN wzrasta liczba mieszkań nabywanych przez nich, pełnią rolę prokuratorów, leśników, lekarzy, naukowców, księży, przedsiębiorców. Jak można się dziwić, że Polacy tak bestialsko mordowani przez ukraińskich nacjonalistów, bojowników z OUN UPA Bandery protestują przeciw przypisaniu fałszywego znaczenia  „Operacji Wisła” oraz przeciw gloryfikowaniu morderców?

Włodzimierz Kubijowicz (1900-1985) pracował w okresie międzywojennym w Instytucie Geograficznym Uniwersytetu Jagielońskiego. Specjalizował się zwłaszcza w zakresie geografii osadnictwa, geografii ludności, geografii kultury. Środowisko akademickie zaprotestowało przeciwko rozpowszechnianiu przez niego podczas Kongresu MUG w Warszawie, mapy etnograficznej Ukrainy, do której „przyłączył” około 30 powiatów Rzeczpospolitej. A  Minister Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego W. Świętosławski cofnął mu prawa wykładania na Wydziale Filozoficznym UJ.

Brakuje nam polityków na miarę Adama Czartoryskiego, pierwszego Ministra Spraw Zagranicznych w Imperium Rosyjskim w latach 1804-1806. Sprawując ten urząd u wroga, zabiegał o interes Polski. Szef MZS Rosji złożył w 200 rocznicę powstania tego urzędu kwiaty na grobie Adama Jerzego Czartoryskiego w Sieniawie. Wizyta odbyła się z pominięciem Warszawy. Świat, niezależnie od intencji szanuje mądrych dyplomatów nawet po 200 latach. Adam Czartoryski nie uzyskał wiele ale ustawiczni walczył o polski interes. Kupił dla Polaków Hôtel Lambert w Paryżu. Hotel Lambert był miejscem spotkań polskiej emigracji. „Podczas gdy w trzech zaborach nie wolno było wymówić i wydrukować słowa „Ojczyzna”, emigracja rozporządzała pełną swobodą słowa i szeroko z niej korzystała”. Czasy zmieniły się, obecnie słowo „Ojczyzna” wolno nam swobodnie i bez krytyki liberałów wypowiadać tylko w Polsce i to nie we wszystkich  środowiskach . Interesem niektórych „polskich” polityków i reprezentujących ich dziennikarzy jest wyjazd do europejskich stolic by nie tylko  słowo „Ojczyzna” ale i ojczyznę zniszczyć. Czy damy się im zmanipulować? Musimy wciąż przypominać o wspaniałych politykach, twórcach nauki, wiedzy, świata sztuki, biznesu, rolnictwa i naszych przodkach, którzy własny rozum mieli i nim się posługiwali. To dzięki tym wspaniałym byliśmy równi z równymi w Europie.

Bożena Ratter


Gdzie słomka, a gdzie belka?

Wysłuchałam rozmowy Witolda Gadowskiego z ks. Tadeuszem Isakowiczem -Zaleskim,  dr Andrzejem Szeptyckim i  Rafałem Dzięciołowskim. Niepoważne argumenty dr Andrzeja Szeptyckiego począwszy od jego oceny, iż działanie antypolskie w postaci zburzenia  pomnika w Hucie Pieniackiej jest prowokacją  agenta sowieckiego zmusza mnie do zadania pytania. Od kilkudziesięciu lat znamy antypolską politykę na Ukrainie, podaję przykłady:

-antypolski jest marsz 1 stycznia 2017r ku czci Bandery ulicami Kijowa, Lwowa i Zaporoża

-antypolskie jest nazywanie ulic miast nazwiskami morderców z OUN UPA (Szymon Wiesenthal wysyłał protestu do rządu Ukrainy już wiele lat temu. On również ścigał 230 ukraińskich oficerów jako zbrodniarzy wojennych winnych shoah)

-antypolskie jest stawianie pomników Banderze i innym bohaterom w miastach i wsiach

-antypolskie jest usuwanie śladów poprzez zmiany nazwy miejscowości by utrudniać dostęp Polakom poszukującym kości swoich bliskich

-antypolskie jest usuwanie śladów polskich na budynkach Lwowa by ukryć fakt iż stawiali je Polacy (w tym spolszczeni Żydzi, Niemcy, Czesi, Węgrzy itp.)

-antypolskie jest usuwanie śladów polskości z zabytkowych, budowanych przez Polaków obiektów, które Ukraina zaanektowała i wykorzystuje do dzisiaj

-antypolskie jest usuwanie śladów polskości w zabytkowych kościołach i na kościołach polskich przejętych przez kościół ukraiński

-antypolski jest brak zwrotu obiektów sakralnych katolickiej mniejszości polskiej choć ochoczo są zwracane innym wyznaniom

-antypolski jest nacisk by Msze św. dla mniejszości polskiej odprawiane były w języku ukraińskim. Odmawia się Polakom, którzy za przysłowiowy wdowi grosz odnowili kościoły lub wybudowali Mszy św. w języku polskim

-antypolskie jest przechowywanie archiwum polskiego w warunkach , które powodują ich niszczenie i gdy władze Ukrainy zechcą je oddać okażą się bezużyteczne

-antypolski jest brak polskiego języka w opisie obiektów muzealnych, które były tworzone i nabywane przez Polaków mieszkających do wojny na terenie Ukrainy, zwłaszcza  w Muzeum króla polskiego, Jana III Sobieskiego

-antypolski jest brak informacji w  polskich muzeach o tym,  iż stworzyli je Polacy a Ukraina zaanektowała po wypędzeniu Polaków

-antypolski jest napisu na pomniku profesorów lwowskich zamordowanych przez Niemców iż byli to profesorowie polscy

-antypolskie jest wymazanie na pomnikach orląt lwowskich „zginęli w obronie ojczyzny”

-antypolskie jest usuwanie pomników i tablic z napisami z polskich nagrobków i wykorzystywanie ich do pochówku osób innych

-antypolskie jest niszczenie grobów na starych cmentarzach polskich i ukrywanie ich pod zarastającą roślinnością

-antypolska jest  odmowa rząd Ukrainy (oficjalnie) Polakom prawa do stawiania pomników ofiarom ludobójstwa na Kresach w tysiącach wsi usuniętych bez śladu z powierzchni ziemi. Dzięki cierpliwym działaniom potomków i zawieranym po wielu latach układom z lokalnymi władzami i mieszkańcami (często opłacanymi, korupcja na Ukrainie panuje na wszystkich szczeblach władzy) udaje się odnaleźć, ekshumować i pochować niektóre i w nielicznych miejscach szczątki zamordowanych. Nie jest to realizacja projektu rządu Ukrainy czy rządu Polski. Pomniki stawiane są za własne pieniądze, tzw. wdowi grosz poszkodowanych.

-antypolskie jest odmawianie wskazywania miejsc gdzie mogą znajdować się szczątki pomordowanych. Atmosfera jest taka, że Ukrainiec, który chce pomóc i robi wywiad wśród sąsiadów musi ukryć fakt, iż dowiaduje się o miejsce zbrodni dla Polaków.

-antypolskie jest zakłócanie uroczystości przy pomnikach.

Jeśli to wszystko jest dziełem agentów sowieckich to czy na Ukrainie mieszkają  jeszcze Ukraińcy?

Andrzej Szeptycki ustosunkował się w rozmowie do uwagi ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego:

„ksiądz powiedział ,że Ukraina jest targana wewnętrznymi sprzecznościami, myślę, że to samo można powiedzieć, zwłaszcza jak się poczyta zachodnie media, o Polsce. Nawet to dzisiaj czytałem o Stanach Zjednoczonych. Może więc żyjemy w takich czasach iż stabilność się skończyła ”. Może i można powiedzieć ale jest to tylko oznaką arogancji. To nie Ukraina dała Polsce 300 milionów zł na odbudowę infrastruktury, to nie Ukraina  dała Polsce 20 milionów na współpracę gospodarczą, to nie ukraińscy przedsiębiorcy wspierają Polaków zatrudniając ich u siebie,   to nie Ukraina przyjęła 2 miliony Polaków zapewniając wysokie stypendia dla studentów, 500+ na dzieci, pracę na warunkach lepszych niż Polakom (sprzątająca Ukrainka u malarza zarabia 18 zł na godzinę), to nie Polacy cisną się drzwiami i oknami do Ukrainy uciekając przed nędzą spowodowaną korupcją i cwaniactwem oligarchów wspieranych  rosyjskimi agentami. To nie Ukraina płaci mniejszości narodowej polskiej 1,5 miliona złotych na działania kulturalne, to nie Ukraina przyjęła w skład parlamentu mniejszość polską w wymiarze, pozwalającym jej na stawianie warunków.
Tymczasem z Warszawy co tydzień sympatyk Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Drohobyckiej , emeryt również w wieku zaawansowanym, wysyła paczki żywnościowe z wędliną i serem  żółtym, których to produktów Polacy nie są w stanie sobie kupić za 150 zł emerytury, paczki z budyniem, kisielem  do czterech Polaków ze Stanisławowa, swoich dawnych sąsiadów. Starych, opuszczonych i wymagających opieki. Ich nie stać na płacenie Ukraince 4000 zł miesięcznie za opiekę co czynią bogaci Warszawiacy. W Drohobyczu 2 starych, schorowanych Polaków mieszka bez światła i gazu bo nie stać ich na opłacenie.

To jest ta słomka w oku Andrzeja Szeptyckiego, belką zaś  dewastacja ukraińskich cmentarzy w Polsce . Nie wiem, które cmentarze  miał na myśli dr Andrzej Szeptycki , jeśli mowa o grobach banderowców, którzy palili polskie wsie i ich mieszkańców po II wojnie światowej do czasu Operacji Wisła, która była jedyną skuteczną operacją wojskową ratującą ludność polską przed oprawcami to może warto przenieść je na teren Ukrainy  gdzie z dnia na dzień wzrasta kult banderowców. Banderowcy wymordowali 130 000 , kobiet, starców, dzieci, resztę wypędzili zagarniając ich wielowiekowy majątek i ziemię, zagarniając nasz majątek narodowy w postaci kultury, sztuki, architektury, gospodarki, biznesu, majątku kościelnego, szpitali, uzdrowisk, ochronek, szkół, klasztorów itp. To my po wojnie odbudowywaliśmy spustoszoną Polskę, do tej zniszczonej Polski uciekała spod noża sąsiada ludność wsi polskich. I działo się to w czasie, gdy Niemcy i Rosjanie mordowali Polaków w obozach koncentracyjnych, zsyłali na roboty i do ciężkich łagrów na bezkresy Rosji. Gdy bandy banderowców mordowały ludność na terenie Polski , władze komunistyczne sterowane przez sowietów stosowały represje wobec żołnierzy polskich. Wraz z przesuwającym się frontem armii bolszewickiej zesłano do łagrów z terenów lubelszczyzny i podkarpacia 50 000 żołnierzy Armii Krajowej, podczas przesuwania  się frontu na zachód zesłano dodatkowo 100 000 żołnierzy Armii Krajowej (Konferencja Naukowa IPN Sprzeczne narracje. Historia Polski powojennej, dr Tomasz Łabuszewski). Nie mieli  nad nimi litości ideolodzy Doncowa.

Bożena Ratter


Tylko prawda nas wzbogaci

1 stycznia 2017 roku ulicami Kijowa, Zaporoża, Lwowa przeszedł kolejny marsz ku czci Bandery. Około tysiąca uczestników, zapalone pochodnie, okrzyki „ Bandera, Szuchewycz bohaterami Ukrainy”, „Chwała narodowi, śmierć wrogom” , „Nasza religia – nacjonalizm, nasz prorok –  Stepan Bandera „. Neobanderyzm w pełnym rozkwicie, na bazarach nawet kawa i mydło toaletowe marki banderowskiej. (Lwowska Fala). Kilka dni później wysadzony został pomnik  w Hucie Pieniackiej.

12 stycznia obejrzałam program „Warto rozmawiać”. Jan Pospieszalski poruszył temat wysadzenia pomnika i ze smutkiem stwierdzam, iż jedynie wypowiedź ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego była logiczna, odważna (czyli zgodna z prawdą a nie poprawna politycznie) i dotyczyła relacji polsko ukraińskich. Relacje polsko ukraińskie na poziomie prywatnych kontaktów są tak samo pozytywne jak relacje między członkami różnych  narodowości o ile wzajemnie się oni szanują. I przypisywanie aktu wandalizmu w Hucie Pieniackiej prowokacji rosyjskiej bo przypisanie jej nacjonalistom ukraińskim popsuje prywatne relacje polsko ukraińskie jest demagogią. Relacje prywatne  pozostaną bez zmiany. Brak jest jednoznacznego potępienia sprawców zbrodni przez rząd Ukrainy, zbrodni dokonanej na rdzennych mieszkańcach Ziem Wschodnich Polski, utraconych wskutek decyzji obcych mocarstw wrogich Polsce. Zbrodni dokonanej pod wpływem ideologii faszystowskiego nacjonalizmu ukraińskiego. „Jedyną drogą wyjścia z obecnej sytuacji jest potępienie OUN-UPA przez naczelne organy państwowe Polski i Ukrainy i dopiero po tym nastąpi całkowita normalizacja w stosunkach polsko-ukraińskich, która leży w interesie narodu polskiego i ukraińskiego.(autorem tych słów jest Wiktor Poliszczuk, wybitny ukraiński historyk, który kilkadziesiąt lat poświęcił badaniom nacjonalizmu ukraińskiego dokonując obszernej kwerendy w dokumentacji ukraińskiej na terenie Ukrainy i poza jej granicami).

Nazwanie rzeczy po imieniu nie ma nic wspólnego z dobrymi relacjami międzyludzkimi, wręcz je uzdrawia. Przecież w tym celu miliony ludzi udaje się do gabinetów psychologów, psychoanalityków, wróżbiarzy, sekciarzy by przez nazwanie emocji, których kiedyś doświadczyli wyleczyć się z depresji, niskiej samooceny, zawiści, zazdrości czy braku zaradności. I są w stanie wiele za te spotkania zapłacić.

Czy nazwanie napaści nazistowskich Niemiec na Polskę agresją, zbrodni dokonanej przez nich na Polakach – ludobójstwem,  w tym szczególnej zbrodni shoah na narodzie żydowskim, zaburza relacje niemiecko izraelskie, polsko niemieckie, polsko izraelskie,? Czy powinniśmy milczeć ? Czy diaspora żydowska milczy i udaje, że nie było shoah? W myśl retoryki prezesa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wjatrowycza, należy otoczyć murem milczenia i murem betonowym niemiecki obóz zagłady Auschwitz-Birkenau i inne niemieckie obozy koncentracyjne oraz stawiać pomniki Hitlerowi, Goebbelsowi i innym zbrodniarzom w imię dobrych relacji żydowsko niemieckich (czy polsko żydowskich). Szkoda, że wypowiedź prezesa ukraińskiego IPN pozostała bez komentarza, utrwala ona nikczemne zakłamanie ludobójstwa dokonanego w myśl dekalogu Dymytro  Doncowa przez nacjonalistów ukraińskich.

„Huta Pieniacka to polska wioska położona niegdyś w województwie tarnopolskiem na pograniczu Podola i Wołynia. Mieszkańcy tej wsi, żyli tak jak wszyscy w okolicy. Ich domy stały w niewielkich sadach. W oknach haftowane firanki, a w bielonych murach i drewnianych ścianach radość, gniew, zazdrość, smutek czy rozpacz. Jak to w domach. Mieszkali obok siebie, pomagali sobie w pracach polowych. Ich dzieci chodziły do szkoły, a jesienią piekły ziemniaki na kartofliskach. Klacze źrebiły się, koty wygrzewały się w słońcu. Wiatr przynosił z pól zapach ziół i brzęczenie pszczół. Żyli…Huta Pieniacka przestała istnieć o świcie 28 lutego 1944 r. Część mieszkańców rozstrzelano na cmentarzu, pozostałych zapędzano po kilkanaście osób do stodół i domów i kościoła, zamknięto i podpalono. Próbujących uciekać rozstrzeliwano lub mordowano w bestialski sposób. Dobytek mieszkańców – bydło, rzeczy, zboże – zrabowano. Zginęło ponad 1 000 osób – kobiet, mężczyzn, starców i dzieci – mieszkańców Huty Pieniackiej i okolic (Huciska Pieniackiego, Pieniaków – w tym ukrywający się w Hucie Pieniackiej Żydzi i Polacy uciekinierzy z Wołynia).” („Huta Pieniacka 2007” – Rajd Pamięci 6-7 października 2007)

Prezydent, minister MSZ, Sejm i Senat, pracownicy ambasad, samorząd Warszawy  demonstrują swoją wrażliwość na shoah, kierują środki finansowe na Instytuty Historii Żydów, Muzeum POLIN, budowę cmentarza żydowskiego, który będzie kolejnym miejscem w Warszawie przypominającym shoah i kulturę żydowską, na filmy o kulturze i tradycji Żydów, współorganizują międzynarodowe uroczystości upamiętniające shoah, edukują młodzież kierując ją do Muzeum POLIN. Dlaczego  nie chcemy uwrażliwić Polaków na  dziecko spalone w stodole Huty Pieniackiej ? W tej stodole płonęło również dziecko żydowskie. Czy tylko dziecko żydowskie spalone w piecu krematoryjnym Auschwitz-Birkenau zasługuje na pamięć i opłakiwanie?

Nie tylko milczymy o tej barbarzyńskiej zbrodni  od 70 lat (tak jak i zdawkowo mówimy o zbrodniach w Ponarach, Augustowie, Kazachstanie, Syberii itp.), nie przepraszamy za lata fałszywej propagandy, za pogardę, za lata milczenia i wykluczenia tych co przeżyli, nie pomagamy osieroconym i okaleczonym, nie udzielamy pomocy terapeutycznej, nie pokazujemy tej tragedii młodym by uwrażliwić ich na skutki zaniku człowieczeństwa w ideologiach fałszywie promujących wolność i  szczęście wybranym.

W Warszawie istnieje instytut gdzie uczy się polską młodzież wrażliwości na shoah. To Centrum Edukacji Kultury Żydowskiej. „Jestem zafascynowana językiem hebrajskim, nauczyłam się i uczę innych” opowiada sympatyczna, młoda dziewczyna. Zapoznaję się z historią, nic nie wiedziałam o gettcie, nie wiedziałam o podróży bydlęcymi wagonami do krematorium, teraz już wiem”. Młodzi działający w CEKŻ opowiadają o ukrytym  archiwum z getta; to zbiór dokumentów dotyczących zagłady, nie ma takiego drugiego. Listy ludzi, którzy mają świadomość śmierci i jest w nich wiele troski o  bliskich. Młodzi poruszeni shoah czytają Korczaka, odwiedzają niewidomego Dawida Katza  by mu czytać. (film dokumentalny TVP).

Gdzie w Warszawie jest Centrum Edukacji Kultury Polskiej  na Kresach? Gdzie jest Instytut Historii Polaków z Kresów? Gdzie jest miejsce, w którym młodzież pochyli się z wrażliwością i miłością nad losem tych, co  zostali zarąbani na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, zamordowani w więzieniu w Wilnie, Grodnie, Lwowie, w Katyniu, wiezieni na śmierć w wagonach bydlęcych do łagrów na Syberii i na stepach Kazachstanu, zamordowani w katowniach UB? Gdzie jest miejsce na czytanie listów Polaków spod szubienicy, spod topora, spod lufy, Polaków, którzy słali listy pełne czułości, miłości  i troski o ocalałych, listy z Katynia , katowni  UB, z łagrów Syberii (choćby listy w książce „Kordian i Helena”)? Gdzie kilometry wspomnień, archiwum dokumentów o gehennie narodu polskiego będą dostępne w celach edukacyjnych? Czy Polacy, którzy od wieków mieszkali  w części Polski nazywanej symbolicznie „Kresami” są ludźmi gorszej kategorii? Czy europejscy żydzi zwożeni wagonami z Niemiec, Austrii, Francji, Szwecji do Auschwitz-Birkenau  zasługują na wieczne pamiętanie a polscy żydzi, polscy Polacy, polscy Ormianie, polscy Ukraińcy czyli nasi Rodacy zamordowani na Ziemiach Wschodnich  Polski na wieczne zapomnienie? Dlaczego nie przepraszamy tych, co uciekając przed nożami oprawców z ziemi ojców zatrzymali się w okolicach Rzeszowa, Krosna itp. a po zakończeniu wojny powtórnie przeżyli traumę podczas barbarzyńskich zbrodni  oddziałów OUN UPA w wolnej Polsce? Dopiero przesiedlenie bojówkarzy OUN UPA z tych terenów w ramach akcji „Wisła” zakończyło tragedię Polaków znienawidzonych przez nacjonalistów. Dzisiaj Polacy wypędzeni z Kresów  przeżywają traumę powtórnego wykluczenia, zlikwidowano im miejsca pracy w hutach, kopalniach, zakładach pracy w Bielawie, Dzierżoniowie i w tysiącach innych (doskonale promujących niegdyś Polskę) często prywatyzowanych  za cenę gruntu przez tych, którzy bojkotują obecne władze zmierzające do repolonizacji Polski. A jaki jest los tych co pozostali na ojcowiźnie? „Polskie władze wspierają tu różne abstrakcyjne projekty, podczas gdy starzy Polacy na Ukrainie nie mają na obiad” – denerwuje się brat Wawrzyniec z Drohobycza. Brat Wawrzyniec, energiczny mężczyzna po czterdziestce, pochodzi z Białej Podlaskiej. W Drohobyczu mieszka od dwóch lat. „Obecnie jest nas trzech. Mamy pod stałą opieką sześć osób, do których domów wciąż jeździmy, z tego cztery są leżące i wymagają codziennej troski. Nie mają nikogo na świecie, a tu prawie nie ma struktur pomocy ludziom samotnym i starszym. Gdybyśmy nie podawali im codziennie leków i jedzenia, umarłyby – mówi wprost. (…) Mały domek na obrzeżach Drohobycza. Wiekowe, drewniane schody trzeszczą pod nogami. Brat szybko wchodzi do środka, uchylając skrzypiące drzwi, z których osypuje się farba. – Pani Otylio, pora wstawać – mówi ciepło. Siwa staruszka leżąca na łóżku czym prędzej nakrywa głowę kołdrą. – Jeszcze nie chcę, jeszcze nie – zawodzi. Jak mała dziewczynka. Po długich namowach w końcu ciężko siada. – Trzeba wstać i się ubrać – przekonuje brat. – Najpierw uczesz mi włosy! — domaga się kobieta. Brat rozczesuje Jej siwe włosy i wiąże je w dziewczęcy koński ogon. Otylia zakłada okulary i figlarnie się uśmiecha. Z szafek i ścian spoglądają spokojne oczy Jezusa na świętych obrazkach. Nad stołem wisi portret eleganckiej kobiety w kapeluszu. Na stole leży kilka różańców i Pismo Święte po polsku. Obok pudełko lekarstw. I pusty flakonik po perfumach. A także sztuczne kwiaty i mokre chusteczki dla niemowląt, którymi brat Jan Grandę zaraz będzie mył Otylię. W domu  nie mu toalety. Za prysznic służy wystający ze ściany mały kranik, w którym zimą zamarza woda. Pani Otylia siedzi więc w różowej koszuli nocnej i czeka na śniadanie. Mój braciszek prosto z gimnazjum poszedł do polskiej armii – chwali się staruszka. — A najgorsze było, jak ojciec nam zginął. Nie pamiętam, jaki to był rok. Ale pamiętam, że płakaliśmy. Wcześniej było wiele lat i wiele aresztowań – macha ręką. – Bo oni ojca ciągle zabierali. Dobrze, że nie umarł w więzieniu, tylko w bombardowaniu. Bo my go pochowaliśmy, a nie państwo. Biedni byliśmy, gdy zostaliśmy bez ojca: mama, ja i braciszek. A potem mnie zabrali… – poważnieje. Było tak: pewnego dnia 14-ietnia Otylia stała w kolejce po chleb. W kolejce tak jest, że różne rzeczy się mówi. Dziewczynka dla żartu wyraziła się niepochlebnie o Stalinie. NKWD zabrało ją prosto z tej drohobyckiej kolejki. – Cały dzień stałam w tej kolejce i nie dość, że na Syberię zabrali, to i chleba nie kupiłam – żali się. – A potem te wagony… Straszne wagony! Do piekła z tym! Człowiek przeżył i wrócił. W jej opowieściach wciąż pojawia się chleb. Teraz brat kroi chleb z serem na precyzyjne kostki i podaje jej na kolorowym talerzyku. Ale Otylia jest zbyt podekscytowana, by jeść. Co ty wiesz o jedzeniu, co ty wiesz o jedzeniu! Ty byłeś jeszcze malutki, nic z tego nie pamiętasz- mówi oskarżycielskim tonem. Na Syberii to figa była. Jedzenia nie było, człowiek tylko kawał chleba chwycił. Pięć lat byłam na tej Syberii. Jak mnie wypuścili, to myślałam, że niebo się zwaliło. Matka mnie nie poznała. Bo biedna matka czekała pięć lat i wszyscy ją przekonywali, że nie żyję. (To nie jest kraj dla starych ludzi- Monika Andruszowska , Biuletyn SPZD nr 19).Jakże przydałaby się Pani Otylii młoda wrażliwa dziewczyna, usiadłaby przy łóżku i poczytała staruszce.A może zachęciłaby się do nauki lwowskiego języka zwanego bałakiem?

Tymczasem fundusz w Polsce przyznany na rok 2017 mniejszości ukraińskiej wynosi półtora miliona złotych, na antypolskie pismo Piotra Tymy ponad 400 000 zł, na odbudowę siedziby w Przemyślu 500 000. Jako podatnik i człowiek wolny mam prawo dysponować swoimi pieniędzmi i domagam się, by przekazane zostały na wsparcie Polaków starych, chorych i niepełnosprawnych żyjących w Polsce i na dawnych Ziemiach Wschodnich. Nie przeznaczam ich na inwestycje w stworzenie  „nowych Polaków” , którzy nie utożsamiają się z Polską a tylko z  kartą Polaka dającą im konkretne korzyści finansowe. Dotyczy to również wspierania działania WOŚP. Nie mam nic przeciwko by Dyrektor Łazienek Królewskich wpłacił znaczącą kwotę na konto WOŚP ze swoich prywatnych apanaży ale organizować bezpłatny wstęp do obiektów na podstawie czerwonego serduszka WOŚP jednocześnie domagając się od podmiotów publicznych środków na renowację tych obiektów? Niech każdy z nas rozlicza się ze swojej działalności charytatywnej prywatnie.

http://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/aktualnosci/darmowe-zwiedzanie-lazienek-krolewskich-z-serduszkiem-wosp

Duże jest zainteresowanie kulturą żydowską wśród młodzieży polskiej. Ono nie wzięło się znikąd, ono  jest wynikiem ustawicznej, skutecznej promocji  diaspory żydowskiej. I ono skutkuje tym ,że młody człowiek czyta o Korczaku a nie czyta o tysiącach bezinteresownie służących, z narażeniem życia, jak choćby o Tadeuszu Fedorowiczu, który dobrowolnie wcisnął się w bydlęcy wagon wiozący mieszkańców Lwowa na śmierć, na Syberię (Karolina Lanckorońska). Czas na promocję diaspory polskiej.

Bożena Ratter


Czy warto eksperymentować?

“Jednak gdy w roku 1928 wojewodą został tam Henryk Józewski (1892-1981), ( człowiek Piłsudskiego, były szef gabinetu premiera), o Łucku zaczęło być w Polsce głośno. Mówiono nawet o „eksperymencie wołyńskim”, którego twórcą był niewątpliwie ten wybitny polityk.” (Kresowa Atlantyda, Stanisław Sławomir Nicieja). Henryk Józewski wychowany w Kijowie wśród polskiej elity (mieszkało tam wówczas 60 tys. Polaków, profesorów, artystów, prawników, lekarzy, przedsiębiorców, ziemian) pragnął studiować sztuki piękne. Wybuch wojny krzyżuje jego plany. Józewski tworzy struktury POW w Kijowie i Saratowie. Zdobywa przy tym solidne rozeznanie w relacjach polsko-ukraińskich i rosyjsko-ukraińskich i gdy po ślubie z malarką po monachijskiej ASP – Julią Bolewską, przedziera się w 1920 roku do Warszawy, zostaje osobiście przeegzaminowany ze znajomości stosunków polsko- ukraińskich przez Piłsudskiego (rozmowa w cztery oczy trwała 8 godzin) i skierowany do rządu ukraińskiego na stanowisko ministra do spraw wewnętrznych. Miał koordynować relacje i usuwać konflikty między oboma narodami. Po wojnie polsko-bolszewickiej i wyjściu z rządu ukraińskiego Józewski wspólnie z żoną osiadł na Wołyniu – we wsi Butyń pod Wiśmowcem. W 1925 roku Józewski otrzymał stypendium rządowe na studia, udając się do Paryża przez Warszawę  trafił w stolicy akurat na przygotowania do majowego zamachu stanu w 1926 roku. I ponownie zmiana planów. Po wyborach, na osobiste polecenie marszałka Józefa Piłsudskiego, pojechał do Łucka, aby gasić tam coraz bardziej widoczny i narastający konflikt polsko-ukraiński. Dostał w tym zakresie wolną rękę, z sugestią, aby odbywało się to w ramach federacyjnej polityki pojednania – idei bliskiej Piłsudskiemu. W wyborach 1928 roku jego ugrupowanie odniosło spektakularny sukces. Do Sejmu wprowadzono wówczas 21 posłów i senatorów z Wołynia: 11 z nich było Polakami, 9 propolskimi Ukraińcami. Za swoją politykę był atakowany z obu stron, oskarżany o sabotaż przez niektórych nacjonalistów polskich i o nacjonalizm przez nacjonalistów ukraińsckich. Zorganizowali na niego zamach, którego szczęśliwie uniknął. “Józewski, który sądził, że Wołyń może być enklawą polsko-ukraińskiego porozumienia, bardzo się pomylił. To właśnie Wołyń w czasie II wojny światowej dosłownie spłynął krwią. W sposób okrutny i wyrafinowany zamordowano tam dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego z polityką. Z powierzchni ziemi dosłownie starto tam polskie wsie i dziś nie ma po nich śladu. Eksperyment Józewskiego poniósł totalną klęskę.”

Jak trudno jest osiągnąć porozumienie widzimy dzisiaj. Smutne jest to, że walczący o partykularne interesy manipulują niewykształconymi umysłami i używają ich jako narzędzia zbrodni. Tak było na Wołyniu, gdy wiejskie kobiety i dzieci podrzynały gardła swoich sąsiadek by ograbić je z halek, butów i maszyn do szycia. Tak było w PRL, „Wychodziliśmy nocą – opowiada Edward Dawid 50 lat później. Edward Chmielarz -komendant MO, Antoni Kucharski – żołnierz Armii Ludowej, Edward Dawid – pracownik tartaku, nadgorliwy wiejski aktywista, założyciel komórki ORMO we wsi. Mordowali żołnierzy AK i rąbali zwłoki by mieściły się w tartakowym piecu. „To nie byli protoplaści Piotrowskiego. Oni byli prostymi chłopakami ze wsi. Dostali buty, jedzenie i władzę do ręki – i już im się w głowie przewróciło. Zapragnęli mieć to z czym walczyli” – opowiada Pani Sędzina, która po latach dotarła do akt sprawy. I ich potomkowie dzisiaj niczym Wandale atakują Sejm. Wrogowie demokratycznie wybranej władzy dążącej do “Repolonizacji Polski” by jej siła solidarnie służyła nam wszystkim a nie tylko tym, którzy dla swego prywatnego stanu konta sprzedali i zdewastowali nasze wspólne dziedzictwo. Ci “sejmowi chuligani” również korzystają z zamiłowania do hucpy tych maluczkich, wychowanych na serialu “Kiepscy” o czym przekonałam się na ursynowskim bazarze przy ul. Braci Wagów. Zachęcona sukcesem uszytej wnuczce sukience postanowiłam przejrzeć stare numery “Burdy” (magazyn z wykrojami). Na bazarze jest stoisko ze starymi czasopismami, zapytałam czy jest “Burda”. Natychmiast pochylił się nade mną uśmiechnięty mężczyzna nomen omen z kucykiem i radośnie zapytał: “chce pani burdy? Zaraz ją możemy zrobić” . To moi sąsiedzi z Ursynowa udają się pod Sejm by radośnie bawić się zgodnie ze scenariuszem “Kiepscy”.

Smutne, że podanie dłoni na zgodę może czasem kosztować jej utratę.  “Niszczenie miejsc upamiętnienia polskich ofiar na Ukrainie to konsekwencja zaniechań w polityce historycznej i relacjach polsko-ukraińskich ze strony Polski – ocenia dr Dariusz Kucharski, historyk. Wczoraj na zachodzie Ukrainy zdewastowano pomnik Polaków zamordowanych w 1944 r. we wsi Huta Pieniacka”. Od czasu zbrodni ludobójstwa dokonanego na mieszkańcach polskich wsi i miast przez ukraińskich nacjonalistów realizujących dekalog Dymytro Doncowa przy udziale zmanipulowanej ludnośći cywilnej brak było stanowczego stanowiska polskich władz. Jak widać po bestialskim działaniu nacjonalistów ukraińskich w Hucie Pieniackiej (a może działaniu prostych , zmanipulowanych umysłów skorych do burdy) polityka pojednania MSZ wyrażona w formie potężnej pomocy udzielanej Ukrainie, jak za wojewody Józewskiego, nie przynosi rezultatu. Podczas grudniowej “ Miesięcznicy Wołyńskiej “ został alarmujący list z regionu dolnośląskiego.

„Na wstępie, chciałbym ostrzec wszystkich przed biernym przyglądaniem się temu, co się ostatnio dzieje w naszym kraju. A mianowicie, sprawa dotyczy tego, co wyprawiają władze samorządowe oraz fabryki, osoby prywatne i firmy. (…)chodzi o to, że naszym obowiązkiem jest stworzenie tak głośnej reakcji na sprowadzanie taniej siły roboczej do Polski kosztem naszych miejsc pracy, naszych domów, płac, zmuszania do emigracji i wreszcie zachwiania jednolitości etnicznej na terenie naszego powiatu, jak i wielu innych aspektów dążących do wynaradawiania państwa polskiego lub stworzeniu enklaw obcych kulturowo, aby je osłabić. Od jakiegoś czasu na naszym terenie zaczęła się inwazja Ukraińców na nasze miejsca pracy i domy, przy bierności naszego społeczeństwa ogłupionego antypolską narracją medialną i poprawnością polityczną układu z 1989 roku.(…). A pozostali wykorzystują swoją władzę do tego, by albo na tym zarabiać lub, co też nie wykluczone, myśleć jedno – robić drugie. Dowodem są nasze rozmowy z nimi, które nic nie wniosły, a więc coś jest na rzeczy. Oto kilka sposobów, jak się zarabia na tym: A więc np. nocleg i sprowadzanie wrogo nastawionych robotników, którzy nas nienawidzą z pokolenia na pokolenie – potem obce i nasze kapitały ich zatrudniają lub pośredniczą pracę. Ale skupię się na firmach – a więc procentowo według danych międzyludzkich: BYSTRZYCA OŁAWSKA ZNICZE WÓJCIK – 50% Ukraińców, AUTOLIV JELCZ I OŁAWA, to 35%, ELEKROLUX OŁAWA – 40%, ARMETON STANOWICE – 60%, BALSHEM STANOWICE – 20%, KOMPOZYTY STANOWICE – 50%, BIEDRONKI w Oławie – 10%, nawet urzędy, opiekunki, prace polowe i budowlane, gdzie mogliby tam pracować repatrianci, to ok. 40%. Bo zamiast sprowadzać Rodaków wywiezionych, to sprowadza się wrogich historycznie Ukraińców. Także FARENCIA – 30% zatrudnionych Ukraińców, JELCZ-LASKOWICE, STELWELD – 10%, oraz hurtownie typu BLACK RED WHITE, BODZIO, czy samochodowe – w małych, lecz także ilościach, które mogą powodować negatywną atmosferę w pracy. Tych firm jest znacznie więcej, a więc: PIEKARNIA HERT, ITALMETAL, SIMOLDES, PLASTICOS…. Lecz pomimo to my ciągle zarabiamy mało w stosunku do cen i opłat, bo są sprowadzani pracownicy zastępczy a nas zmusza się do emigracji. Rząd mówi, że Ukraińcy, to nie problem, a tymczasem u nas kilkukrotnie atakowali nas nożami oraz brali udział w bójkach lub kradzieżach. Podczas gdy u nich jest wojna, i Czeczeni, dla przykładu, walczyli podobnie jak Gruzini, to oni chodzą do dyskoteki TROPIC i podrywają Polki mieszając nacje, jak na Wołyniu. A jak to się kończy, wiemy nawet dziś na Zachodzie. Co musimy zrobić, aby zacząć walczyć z systemem wynaradawiania krajów oddolnie? Zacząć od siebie! Proponuję np. bojkot ZNICZY WÓJCIK i produktów ELEKTROLUX oraz PIZZERII pana KLUKI lub innych. Ukraińcy gloryfikują w większości morderców naszego pięknego kraju i śmieją się z nas, że się ich boimy; a ludzi, których wygnali narażają na dodatkową traumę po tej rzezi, którą przeżyli w dzieciństwie. (…)wspólna masowa emigracja, jeśli to nie da efektów. I powrót z kapitałem do walki z systemem na szczeblu lokalnym wspólnie, aż do zwycięstwa z wrogami Ojczyzny, za którą nasi dziadowie oddali życie na wszystkich frontach świata, podczas gdy Ukraińcy kolaborowali ze Stalinem, Hitlerem, i są z tego do dziś dumni obchodząc ich święta, a nam nie pozwalając na godny pochówek zamordowanych bestialsko rodzin na Kresach.

Na Targówku były funkcjonariusz MO prowadzi w 2-ch domach noclegownię. W pokoju o powierzchni 9 metrów kwadratowych 2 piętrowe łóżka. Cena za łóżko 600 zł. Wspólna kuchnia i łązienka. Nocują tam głównie ukraińscy pracownicy ale i para młodych ludzi, dziadek walczył pod Monte Casino, stryj zginął w Katyniu. Podczas mrozów śmierć poniosło 65 bezdomnych. To nie obywatele ukraińscy, to wykluczeni przez 8-letnie rządy obecnej “opozycji” ( czy Wandali można nazwać opozycją?), którym powinniśmy pomóc, może wysiedleni z 2-ch domów, służących obecnie do pomnażania majątku byłego funkcjonariusza.

„Maria Dąbrowska poświęciła Józewskiemu wiele miejsca w swoich „Dziennikach”. Czytamy tam: To niepospolity człowiek, cały pochłonięty polityką, ale politykę w wielkim stylu. Piękny, zimny, szlachetny, ideowy, a zarazem gracz znakomity, a gdy przegrał swą „wielką grę” spuentowała: Ile talentów mieściło się w tym dynamicznym człowieku! Ale z żadnego nie dane mu było wydobyć wielkości”(Kresowa Atlantyda, Stanisław Sławomir Nicieja). Czy pozwoli na zwycięstwo „marności”?

Bożena Ratter



Polsko ukraińskie relacje w cieniu doktryny Doncowa

22 listopada 2016 r. członkowie SKN Spraw Zagranicznych, studenci Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie zorganizowali odważnie ciekawą debatę : „Polsko-ukraińskie relacje w cieniu Wołynia: historia naznaczona cierpieniem”.

„Między narodem polskim i ukraińskim nie było i nie ma konfliktu, stąd mowa o polsko-ukraińskim pojednaniu jest bezprzedmiotowa. Na styku polsko – ukraińskim istnieje jedynie problem zbrodniczej działalności OUN i jej struktur zbrojnych. Jeżeli nie dojdzie do oficjalnego potępienia (przez prezydentów, lub parlamenty) OUN i jej struktur za popełnioną zbrodnię ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej, zakłamanie historii będzie się pogłębiać i przez to nie dojdzie do normalizacji stosunków polsko – ukraińskich na płaszczyźnie społeczeństw. Trzeba mieć świadomość tego, że dziś na południowo – wschodnich obszarach II RP prowadzona jest intensywna, antypolska propaganda, ma miejsce kształtowanie postaw nienawiści do Polaków”.

Wypowiedź Wiktora Poliszczuka z roku 2004, znakomitego ukraińskiego historyka, również prawnika i adwokata, rzetelnego i uczciwego naukowca, który prowadził wieloletnie badania w oparciu o dokumenty przechowywane w ukraińskich archiwach zanim zostały zamknięte przez Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, jest odpowiedzią na podstawowe pytanie zadane przez moderatorów debaty.

Niestety, niektórzy uczestnicy debaty postawili sobie za cel agitację i manipulację umysłami licznie zgromadzonych młodych ludzi, przyszłej intelektualnej elity.

  1. Antypolska propaganda prowadzona jest również na terenie Polski. Antypolskie jest żądanie mniejszości ukraińskiej by o fragmentach historii Polski, zakazanych i karanych przez ponad 70 lat pod rządami sowieckiego okupanta i jego agentów, nadal nie wolno było Polakom mówić. By historia Polski była nadal fałszowana. Film Wołyń jest ważny dla nas Polaków. Kiedy wreszcie po 75 latach doczekaliśmy się wspaniałego obrazu, który zgodnie z obiektywnymi faktami historycznymi pokazuje nam Polakom zbrodnię dokonaną na polskich obywatelach (Polakach, Żydach, Ukraińcach itp.) my, Polacy, mamy się tego wyprzeć! Bo obiektywna prawda historyczna jest „niewygodną” dla licznej diaspory ukraińskiej zarówno w Polsce jak Kanadzie, Anglii, USA itd. Czy w jakimkolwiek cywilizowanym kraju byłoby możliwe szantażowanie prawowitych władz zakazaniem mówienia prawdy historycznej dotyczącej wybranego fragmentu jego historii ?

Działania takie prowadzi przedstawicielka fundacji Euromajdanu Warszawa. Młoda, zdrowa, elegancka, pełna tupetu kobieta, od 7 lat mieszkająca w cieplarnianych warunkach w Polsce, korzystająca ze wszystkich przywilejów obywatela polskiego, postawiła zarzut, iż debata o relacjach polsko – ukraińskich sprowadzona została do przypominania historii w filmie Wołyń. „Wiele innych rzeczy, które można było powiedzieć podczas debaty nie zostało powiedziane.”

  1. Tak, nie zostało powiedziane choćby to, iż mniejszość polska na Ukrainie traktowana jest zupełnie inaczej niż mniejszość ukraińska w Polsce. „ Mimo iż w ukraińskiej konstytucji jest zapis o finansowaniu mniejszości narodowych, polska mniejszość narodowa nie otrzymuje ani jednej hrywny od rządu Ukrainy. Wszystko co jest polskie finansowane jest przez stronę polską. Nie wiem czy jest taki przypadek w Europie. A jeśli chodzi o wielowiekowe dziedzictwo kulturowe Polski, to przejęte przez Ukrainę polskie pałace, klasztory, kościoły, biblioteki, cenne zbiory, uzdrowiska, zamki, cmentarze itp. niszczeją. W województwie lwowskim władze Ukrainy nie przeznaczyły na odnowienie zabytków ani jednej hrywny. W Żółkwi, w kolegiacie wzniesionej w 1606–1618 r. z fundacji hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego znajdowały się 4 monumentalne obrazy polskiego malarstwa batalistycznego. Polska „uzyskała zgodę” na renowację 2-ch obrazów, na co przeznaczyła 2 miliony euro. Władze ukraińskie nie dotrzymały umowy i obrazy nie wróciły do kolegiaty. Nie znam kraju, który przeznaczałby tak wielkie kwoty na odnawianie nie swoich zabytków. Do dzisiaj władze ukraińskie nie zwróciły kościołowi polskiemu zagarniętego mienia (kościoły, klasztory, szkoły, plebanie itp.) natomiast bardzo chętnie kościoły zwracane są wszystkim innym, protestantom, grekokatolikom, prawosławnym. Księża szkoleni są tak, by msze św. odprawiane były w języku ukraińskim. Arcybiskup lwowski, Mieczysław Mokrzycki powiedział podczas uroczystości 360 rocznicy ślubów Jana Kazimierza, że trzeba się wyzbyć uczuć patriotycznych w imię ekumenizmu. „Jeżeli chcemy wyprowadzić ludzi z kościoła to wprowadźmy język ukraiński” – to postawa księży Polaków, którzy nie ulegają presji i prowadzą kościół w języku polskim dla potrzebującego tego, mniejszości polskiej na Ukrainie (Lwowska Fala)”. Karta Polaka nie zawsze świadczy o tym , iż jest się Polakiem, często jest kupowana. Polacy nie mają żadnej reprezentacji w parlamencie Ukrainy” (wystąpienie podczas konferencji Voice Free Europe).

W polskim parlamencie jest co najmniej kilkunastu przedstawicieli mniejszości ukraińskiej. Nie mówiąc o posadach w sądach, mediach, lasach, uczelniach itp. Media polskie na Ukrainie finansowane są przez stronę polską gdy tymczasem Piotr Tyma, przedstawiciel mniejszości ukraińskiej w Polsce otrzymywał kilka lat temu pół miliona złotych od władz polskich na  ukraińskie pismo „Nasze słowo” dyskryminujące Polaków. Brak jest również choćby gestów dobrej woli ze strony władz ukraińskich. Na pomniku upamiętniającym śmierć profesorów lwowskich zamordowanych przez Niemców na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie, do dzisiaj nie ma tablicy z nazwiskami polskich profesorów.

  1. Co zostanie z polsko ukraińskich relacji jeśli wybiorę się na ten film z młodzieżą z mojej klasy – pyta Robert Czyżewski z Fundacji Wolność i Demokracja? To samo co z relacji polsko niemieckich czy niemiecko żydowskich po przywiezieniu tej młodzieży do Muzeum Polin. Codziennie do Muzeum Polin przyjeżdżają autokary z młodzieżą z całej Polski, by dowiedziała się o ludobójstwie dokonanym przez Niemców. Lekcje historii dla dzieci i młodzieży odbywają się również w Muzeum Pawiaka. Polacy i Niemcy znają prawdę o skutkach zbrodniczej ideologii nazistowskiej i nie przeszkadza to 2 milionom Polaków pracować w Niemczech, Niemcom robić interesy w Polsce a Donaldowi Tuskowi w UE. Tylko że Niemcy nie stawiają pomników Hitlerowi, Gebelsowi, Frankowi. Co powinno zostać ? Powinno zostać to, co z wyjazdów polskiej młodzieży z Wrocławia na Wołyń w ramach szczytnej akcji zainicjowanej kilka lat temu przez TV Wrocław „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”, to co z prac ekshumacyjnych prowadzonych z udziałem młodzieży z polskiej inicjatywy i za prywatne pieniądze Polaków, których bliskich zamordowano w 3700 wsiach. Ślady polskich wsi i cmentarzy sprytnie są zacierane przez państwo ukraińskie i dzisiaj.
  2. Jak będzie wyglądał stereotyp Ukraińca w oczach polskiego dziecka po obejrzeniu tego filmu– pyta Robert Czyżewski? Tak jak stereotyp Niemca w oczach polskiego dziecka po obejrzeniu dokumentalnych zdjęć pieców krematoryjnych z KL Auschwitz, scen zagłady Żydów w Babim Jarze w Kijowie, zwłok na ulicach getta we Lwowie. Młodzież polska przez kilkadziesiąt lat w obowiązkowym zestawie lektur miała opisy zbrodni dokonanej w obozach koncentracyjnych co nie przeszkadza jej utrzymywać przyjacielskie relacje z Niemcami.

Tak jak stereotyp Niemca i Żyda po obejrzeniu przez dzieci filmu Agnieszki Holland „W ciemności”. Film „W ciemności” nakręcony w 2011 roku został pokazany ukraińskiej publiczności we Lwowie w ramach VII Festiwalu Niezależnego Kina „KinoLew” .

  1. „Pokazanie filmu „Wołyń” w XXI wieku spowoduje, iż Polacy będą chcieli mordować” – agituje szefowa Euromajdanu. Nie słyszałam aby szefowa Euromajdanu Warszawa prowadziła agitację antyżydowską argumentem, iż po obejrzeniu filmu Agnieszki Holland „W ciemności” , Żydzi będą chcieli mordować. A Żydów we Lwowie mordowali służący w armii niemieckiej Ukraińcy, których umysły zatruła neopogańska i rasistowska ideologia Doncowa. Czy Polski Instytut Sztuki Filmowej finansując w XXI wieku film Agnieszki Holland „W ciemności” buduje mosty czy szerzy nienawiść do Ukraińców? Po co wracać do historii zagłady Żydów we Lwowie w XXI wieku?

Państwo polskie potępia niemiecki nazizm, który zatruł umysły Niemców uznających się za wybraną rasę „panów” i zachęcił do zagłady Żydów a potem innych narodowości (Szymon Wiesenthal). Państwo polskie nie potępia narodu ukraińskiego tak jak nie potępia narodu niemieckiego ale potępia faszystowski nacjonalizm OUN UPA.

Tymczasem, jak donosi portal wiadomości.wp.pl, ukraińscy aktorzy zostali ukarani za udział w filmie Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”. Dla aktora jest to wyrok.

  1. Podczas debaty o filmie „Wołyń” prowadzonej przez Piotra Zychowicza w siedzibie IPN, Stanisław Srokowski po raz kolejny dementował narrację próbującą „wyjaśniać” przyczyny zbrodni. Widać pan Robert Czyżewski nie miał czasu zapoznać się z obiektywnymi faktami historycznymi, przypominam:

„Jeżeli chodzi o wieś, tam nie było żadnej różnicy między chłopem polskim a chłopem ukraińskim. Pod względem materialnym stali na tym samym poziomie, dostęp do ówczesnej kultury, wiedzy i oświaty i religii był bez żadnej dyskryminacji. A najbardziej rozwiniętą oświatę w 1918 r mieli Ukraińcy, mieli oni swoje stowarzyszenia, organizacje kulturalne i polityczne a konstytucja marcowa z 1921 roku, artykuł 95, zapewniała wszystkim obywatelom takie same prawa. Po reformie rolnej w 1920 roku było do objęcia 309 ha ziemi. 220 ha dostało się w ręce ukraińskie a 89 ha ręce polskie. Czyli nie osadnicy wojskowi zagarnęli ziemię.

Na Kresach kształtowanie się mentalności, świadomości ukraińskiej to był bardzo długi proces. Jeszcze w latach 30 XX wieku połowa ludu rusińskiego przyznawała się do swojej filozofii – historii rusińskiej. Gdy 1931 roku prowadzono badania „kim jesteś” to 46% Rusinów mówiło o sobie jestem „Rusinem” a mniej z tych , którzy nazywali siebie Rusinami przyznawało się potem do świadomości ukraińskiej. Działania Ukraińskiej Organizacji Wojskowej a potem w OUN prowadziły terror, który miał pobudzić, wzmocnić świadomość ukraińską. Działalność tę prowadziła ukraińska inteligencja.”

  1. Wyjaśnienie zbrodni tym, iż Ukraińcy wskutek ucisku carskiego a potem przybycia polskich osadników cierpieli głód i straszliwe przeludnienie oraz przyzwyczaili się do widoku zwłok pozostawionych na ulicach przez kolejnych okupantów uważam za niezwykłą propagandę. Na Ukrainie mieszkali obywatele narodowości polskiej, żydowskiej, ormiańskiej, rusińskiej, halickiej, huculskiej, niemieckiej, węgierskiej, czeskiej itp. Wszyscy cierpieli głód i przeludnienie, wszyscy byli uciskani przez cara, bolszewików, nazistów, skazywani na zsyłki do Kazachstanu, na Syberię czy doobozów koncentracyjnych. Wszyscy byli zmuszani do nieludzkiej pracy. I umierali w wyniku wielkiego głodu zaplanowanego przez Stalina. Inteligencja polska niezależnie od pochodzenia etnicznego ginęła w Katyniu a jej rodziny zesłano w głąb Rosji. Widok zwłok umierających z głodu lub zamordowanych na ulicach, w więzieniach NKWD, wzdłuż torów kolejowych, po których w bydlęcych wagonach wieziono kolejnych zesłańców w głąb Rosji, widok rozstrzeliwanych w dołach śmierci itp., znany był wszystkim grupom narodowościowym. Ale tylko jedna dopuściła się wielkiej zbrodni w wyniku zwyrodnienia jednostek i sterujących nimi grup.

„Brygidki, sławne więzienie lwowskie, były druga rzeczą, o której nikt nie mógł mówić spokojnie. Bolszewicy bowiem wymordowali wszystkich więźniów przed wyjściem, a Niemcy przez parę dni pozwalali ludności zwiedzać rozbite zupełnie więzienie, w stanie w jakim je zastali. Chodziło tam pół Lwowa, szukając najbliższych wśród trupów tak zniekształconych, że poznanie było zwykle rzeczą zupełnie beznadziejną. Byli tam i księża ukrzyżowani na ścianie, jeden z różańcem przeciągniętym przez jamy oczne, i drugi z krzyżem zaznaczonym gwoździami wbitymi do piersi, i innych bardzo wielu. Pomimo wszystko niektóre trupy zostały przez najbliższych rozpoznane, nieraz po strzępie odzieży lub po zębach. O tych scenach mówili wszyscy, bo po prostu po trzech miesiącach nie potrafili jeszcze myśleć o czymś innym.” (Karolina Lanckorońska, Wspomnienia wojenne). Karolina Lanckorońska jako wysłannik PCK walczyła o ludzkie warunki dla więźniarek w obozach koncentracyjnych, w tym Ukrainek. Karolina Lanckorońska nie wydłubywała oczu niemowlętom, nie piłowała ich matek i nie wieszała na płocie zwłok rozciągniętych na kształt orła polskiego. Natomiast stawiła się  jako  świadek w procesie zwyrodniałych zbrodniarzy niemieckich. Na terenie Ukrainy  pomniki zbrodniarzy stawiane przez władze Ukrainy pojawiają się jak grzyby po deszczu. Nawet w Dublanach czyli na terenie Akademii Rolniczej zamiast pomnika choćby Mykoła Łysenki stoi 5-metrowy pomnik zbrodniarza.

Czego oczekuję od Ukrainy ? By  zaniechała rasistowskiej polityki względem Polaków  . By  przestała niszczyć ślady polskości na Ukrainie, oddała zbiory biblioteczne i przestała wprowadzać bydło na resztki polskich cmentarzy i do ruin polskich kościołów. By doprowadziła do ekshumacji i godnego pochówku i upamiętnienia zamordowanych na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej przez zmanipulowanych zbrodniczą  ideologią OUN UPA.

Czy niszczenie śladów polskości na Ukrainie i stawianie pomników zbrodniarzom , którzy wyrżnęli 130 000 Polaków a resztę okaleczonych na ciele i psychice wypędzili zagrabiając ich mienie, wynika z chęci budowania porozumienia i „mostu” czy z nienawiści do Polaków? Polacy na Ukrainie byli od zawsze. Stanowili o sprawach politycznych, kulturowych, zemsta Stalina spowodowała likwidację milionów Polaków. I w chwili zbrodniczej eksterminacji prowadzonej przez dwie zbrodnicze ideologie, nazistowską i komunistyczną, do likwidacji Polaków przystąpili zdradziecko sąsiedzi zza płota, z Ukrainy.

Nie zgadzam się na przeznaczanie moich pieniędzy na wspieranie mniejszości ukraińskiej , która prowadzi antypolską działalność na terenie Polski. Domagam się, by moje pieniądze jako podatnika państwa polskiego przeznaczane były na zabezpieczenie losu Polaków, od których Polska odeszła, którzy pozostali Polakami ale traktowani są jak ludzie drugiej kategorii i są zastraszani przez obywateli ukraińskich.

Cmentarz Orląt Lwowskich został zburzony przez sowietów z nienawiści do polskości . W 1989 roku pracownicy Energopolu w sposób półlegalny zabezpieczyli i częściowo odrestaurowali Cmentarz Obrońców Lwowa. Byli szykanowani przez władze Lwowa. Uroczyste otwarcie odrestaurowanego  wskutek późniejszych uzgodnień między rządem Ukrainy i Polski cmentarza nastąpiło w 2005 roku. Na odnowionych wysiłkiem wspaniałych Polaków grobowcach, w wyniku kontynuowanej  antypolskości usunięto na płytach w katakumbach przy nazwiskach poległych słowa: „za obronę Lwowa”.

Bożena Ratter



Współczesna Ukraina i polskie dziedzictwo

Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu. Fundacja założona w roku 2001. Instytucja dyplomacji społecznej.

wspolczesna_ukr

Niemcy mają tyle instytutów badających niemieckie dziedzictwo na tzw. ziemiach odzyskanych III RP ile jest tam regionów, instytut ziemi pomorskiej, wrocławskiej, lubuskiej, legnickiej itp.

Niemcy badania prowadzą od lat. W polskim obecnie mieście Wrocław odbywa się debata na temat niemieckiego dziedzictwa pozostawionego na ziemiach odzyskanych przez Polskę w wyniku decyzji państw nie pytających Ją o zgodę.

Kiedy powstanie choć jeden instytut badający DZIEDZICTWO POLSKIE na ziemiach obecnie ukraińskich (również litewskich, łotewskich, białoruskich, rosyjskich itp.)? PRL okrył temat kirem ale od roku 1989 minęło prawie 30 lat, a od „dobrej zmiany” półtora. Nic się nie zmieniło, brak jakiejkolwiek działalności naukowo-badawczej, archiwizacyjnej, kolekcjonerskiej, publicystycznej można wytłumaczyć tylko brakiem „polskiej racji stanu” u rządzących. Pojawiające się na rynku opracowania, publikacje a i sama działalność archiwizująca, kolekcjonująca i promująca jest działalnością wolontariuszy! Opracowania wydawane są za pieniądze Polaków z Kresów lub miłośników Kresów, którzy poświęcają prywatny czas, samotnie gromadzą źródła , opracowują i publikują (np. Czesław Blicharski ale to tylko przykład, przepraszam niewymienionych!)

Na stronie sponsorowanej przez MNiDK www.new.org.pl też nie widzę badań na temat DZIEDZICTWA POLSKIEGO pozostawionego na zabranych ziemiach.

Nie widzę możliwości wykonania solidnej, rzetelnej, naukowej kwerendy tematu historii Polski na Kresach, które uczestniczyły w walce o Niepodległość ! Historia Kresów dotyczy każdej dziedziny życia człowieka, narodu, państwa i jego pozycji na arenie świata. Nauka, przemysł, rolnictwo, gospodarka, budownictwo, administracja, edukacja, sztuka, kultura, działalność duszpasterska, działalność społeczna itp. w rozbiciu na dziedziny – w tym wszystkim olbrzymi udział mają Kresy. I właśnie te wszystkie dziedziny  tworzyły strategię i uczestników walki o niepodległość i umocnienie pozycji Polski na początku XX wieku !

Pozostawienie tematu w ręku amatorów może spowodować kolejne zakłamania! Oddanie tematu spuścizny pozostawionej  np. na Ukrainie, w ręce obecnych doradców Prezydenta grozi tym samym!

A czy w ogóle w Muzeum Historii Polski w 2018 roku pojawi się temat Kresów? Pytam, bo jedyne znane mi osoby, które upowszechniają wiedzę o historii Polski na Kresach czyli zabranych Jej ziemiach, w oparciu o zgłębione przez siebie dokumenty źródłowe i opracowania historyków oraz rzetelne kwerendy, nie zostały jeszcze zaproszone do współpracy. A bez Kresów nie ma Niepodległej!

Bożena Ratter

 



Decyzje „olbrzymów”

„Oto jak wyglądał układ polityczny Europy w pierwszej połowie siedemnastego wieku, przed przeszło dwustu laty – pisze Wiktor Hugo w zakończeniu do listów z podróży, którą rozpoczął w 1838 r. wzdłuż rzeki Ren (Wiktor Hugo, „Ren”).

„Sześć mocarstw pierwszego rzędu: Stolica Święta, Święte Cesarstwo, Francja, Wielka Brytania: powiemy za chwilę o dwóch pozostałych.

Osiem mocarstw drugiego rzędu: Wenecja, kantony szwajcarskie, Zjednoczone Prowincje Niderlandów, Dania, Szwecja, Węgry, Polska, Moskwa. .. a według kształtu politycznego każdego z nich otrzymamy pięć monarchii elekcyjnych: Stolicę Apostolską, Święte Cesarstwo oraz królestwa Danii, Węgier i Polski” .

A jeśli chodzi o dwa pozostałe, nazwał je Wiktor Hugo „olbrzymami” i była to Turcja i Hiszpania. „Te dwa mocarstwa narzucały Europie – pierwsze: głęboki lęk, drugie: głęboką nieufność” . Po dwustu latach „dwa olbrzymy, które przerażały naszych dziadów, obróciły się w niwecz. Czy Europa poczuła się wyzwolona? Nie. Jak w siedemnastym wieku, zagraża jej podwójne niebezpieczeństwo. Ludzie przemijają, ale człowiek pozostaje ; cesarstwa upadają, egoizmy kształtują się na nowo. Otóż w chwili obecnej, tak samo jak przed dwustu laty, dwa ogromny egoizmy uciskają Europę i próbują ja podbić. Duch wojny, przemocy i podboju trwa jeszcze na wschodzie, duch handlu, podstępu i ryzyka trwa jeszcze na zachodzie. Dwa olbrzymy przesunęły się nieco na północ, chcąc jak gdyby natrzeć na kontynent z góry. Dziedzicem Turcji jest Rosja, dziedzicem Hiszpanii – Anglia”. (Wiktor Hugo, 1841 rok)

Polska miała inne granice za Piastów, inne za Jagiellonów, jeszcze inne za Wazów. Potem „Polska zniknęła”- jak napisał Wiktor Hugo. Zniknęła z mapy Europy na 123 lata wskutek kolonizacji (rozbiorów) dokonanej przez Rosję, Prusy i Austrię.

Gdy Polska odzyskała w 1918 roku niepodległość, przybrała zupełnie inny, niż pierwotny kształt, okrojony znacznie wskutek decyzji dwudziestowiecznych „olbrzymów” wpływających na układ polityczny Europy. Władza II RP i społeczeństwo niezależnie od przynależności partyjnej i wyznania, przystąpiło do budowy nowoczesnego państwa, do odbudowy zniszczeń wojennych i budowy nowego przemysłu, do unowocześnienia gospodarki rolnej, do zagospodarowania leżących odłogiem ziem, do walki z analfabetyzmem i zacofaniem w różnych dziedzinach życia. Budowało niepodległą Polskę pokolenie inteligencji polskiej wykształcone na europejskich, rosyjskich i amerykańskich uniwersytetach ale i rzetelnie wykonujący pracę rzemieślnicy, robotnicy, rolnicy, urzędnicy, nauczyciele. Wykorzystując nowoczesną myśl techniczną, nowoczesne zarządzanie, nowoczesne metody pracy, merytoryczne zespoły projektantów i doradców, integrując społeczeństwo i ucząc odpowiedzialności wobec państwa i społeczeństwa, wychowując i edukując kolejne pokolenia, nauczyciele, rodzice i władza II RP usuwała efekty 123-letniej „kolonialnej’ polityki Niemiec, Rosji i Austrii . II RP cieszyła się wolnością tylko 20 lat. W wyniku napaści 2-ch agresorów, we wrześniu 1939 roku Polska znowu stała się kolonią byłych zaborców, Niemców i Rosji.

Niemieccy, sowieccy a potem litewscy, ukraińscy barbarzyńcy XX wieku w imię zaakceptowanej zbrodniczej ideologii nazizmu, nacjonalizmu, komunizmu, faszyzmu, rasizmu dokonywali eksterminacji Polaków z różnych grup etnicznych, społecznych (szczególnie dotknęło to polską inteligencję, której brak odczuwamy do dzisiaj), mordując ich na ulicach, w niemieckich, sowieckich, litewskich, ukraińskich więzieniach, gettach, dołach śmierci, w obozach koncentracyjnych i niemieckich obozach pracy. Umierali wywożeni milionami w sowieckich bydlęcych wagonach do odległych i nie zasiedlonych obszarów Rosji, na Syberię, Ural. Umierali z głodu, chorób, mrozu, ciężkiej pracy w sowieckich łagrach i kołchozach. Niemcy i Rosja zgodnie z taktyką kolonistów dyskryminowali obywateli polskich, pozostawiając przy życiu potrzebnych do prostej, niewolniczej pracy i podatnych na manipulację ideologiczną.

Polacy, polskie kobiety, dzieci, starcy, umierali również wskutek ataku wewnętrznego wroga, ukraińskiej ideologii OUN UPA, paleni żywcem w stodołach, domach, piłowani, rąbani siekierami, rozciągani końmi, wieszani na płotach, drzewach, wrzucani do studni, okaleczani zdzieraniem skóry, wycinaniem nożami wzorów na ciele, odrąbywaniem części ciała, 136 metod tych bestialskich mordów opisał dr A. Korman.

 

Some say 70 thousands. Some say 150 thousands.

Some say 200 thousands. Who knows?

1600 or 300 was enough to imprint the name

of a different village onto the memory of the world.

 

Before IDs, passwords and credit cards.

Before the global surveillance machine

każda myśl, każde zdjęcie,

narodziny i śluby rejestrowane w księgach kościelnych

spalone zaraz po nich,

gdy oni i ich domy już zamieniły się w popiół.

 

Śmierć w płomieniach- Śmierć od kuli

Śmierć na ostrzu noża- Śmierć to dar pałek

i dar gołych rąk.

 

Tam żyli, sadzili, zbierali, nieśli wieńce

w procesji dożynkowej, tam tańczyli

i bawili się w zimne noce października.

 

Znikli bez śladu, zapomniani, niepoliczeni.

Po całych rodzinach, pokoleniach nie pozostał ślad.

Jak liście na białych brzozach

płoną złotem w ostatnim pokazie kolorów

zanim się nie roztopią w strumieniach deszczu

wdeptane w ziemię.

 

Pola mają nowych właścicieli

Domy i obejścia – polikwidowane.

Wiejskie drogi – zaorane.

Znamy trochę nazwisk.

Mamy trochę zdjęć jakichś tam domów,

nawet spisaliśmy listy strat.

Jak się uda, możemy wrócić, przekopać ruiny,

znaleźć jedną, rozbitą cegłę.

Bezcenny skarb.

Odeszli do gwiazd. Brzozowe liście jesieni.

Zagubieni, zapomniani Polacy z Wołynia

kiedyś zajaśnieją blaskiem ponad czas.

(Maja Trochimczyk, The Rainy Bread)

 

“Inni nasi belfrowie potrafili jak Mantel. jadąc już niemieckimi ciężarówkami na rozwałkę do poddrohobyckiej Bronicy, rozmawiać sobie z dyrektorem żydowskiego gimnazjum Blattem po niemiecku i recytować Hermanna i Dorotheą, aby sobie i innym pokazać, że poza zbrodniarzami hitlerowskimi są i inni Niemcy, i ich kultura, i recytowali wiersze Heinego, kiedy już sami sobie kopali własne groby. Ci dwaj i zabłąkany tam przez pomyłkę Stupnicki, Rusin, safanduła, co nas nauczył kochać polską przyrodę, spokojnie recytowali wiersze Wergilego i Horacego. Stupnickiego wzięto tam przez pomyłkę. Mógł był się bronić, że nie jest Żydem, ale już nie chciał, miał już dość życia, skoro jego młoda żona i dorastająca Uncia puszczały się z Niemcami. Nie chciał też może zostawić swych kolegów, profesorów gimnazjalnych, samych w obliczu ich żydowskiego losu.

Boże, który rozumiesz wszystko głębiej i mocniej niż my wszyscy razem wzięci, daj Mu i Tamtym Innym Wszystkim wieczne pomiędzy wyznaniowe spoczywanie!”. (Andrzej Chciuk, Księżycowa Ziemia)

Zapalmy znicz i odmówmy modlitwę za Polaków, z tych nieznanych tysięcy rodzin i pokoleń, miliony zamordowanych, „dziko wypędzonej ludności polskiej”, których szczątki rozrzucone są na ziemi ukraińskiej, litewskiej, łotewskiej, na „nieludzkiej ziemi” i w różnych zakątkach świata. Odmówmy modlitwę za Zygmunta Rumla, młodego poetę, wspaniałego człowieka, autora wiersza „Dwie matki”, którego imienia i nazwiska nie wymienił Piotr Zychowicz, moderator dyskusji o filmie Wojciecha Smarzowskiego, „Wołyń” podczas omawiania sceny śmierci przez rozciąganie końmi.

Maja Trochimczyk i Andrzej Chciuk (nie tylko Oni) w swej twórczości, niczym Wiktor Hugo w listach, piszą o realiach życia Polaków na terenach, które wskutek decyzji „olbrzymów” są obecnie własnością Ukrainy, Litwy, Łotwy i Rosji. To ziemie, na których rodzili się od wieków Polacy, światowej sławy naukowcy, myśliciele, duchowni, przedsiębiorcy, przemysłowcy, architekci, zarządcy, literaci, poeci, artyści, nauczyciele, leśnicy, urzędnicy, chłopi, robotnicy. To oni zakładali szkoły, szpitale, ochronki, fabryki, biblioteki, kościoły, synagogi, cerkwie, meczety, sanatoria, z których do dzisiaj korzystają mieszkańcy Ukrainy. To oni zakładali biznesy, cukrowanie, gorzelnie, budowali mosty, drogi, wdrażali innowacyjne technologie w przemyśle, przetwórstwie, rolnictwie. To oni uprawiali urodzajne ziemie Wołynia, które w XXI wieku leżą odłogiem a mieszkańcy Ukrainy cierpią głód i szukają pracy poza granicami skorumpowanej Ukrainy. Rządzącym i rządzonym przyświecała naczelna zasada: „polska racja stanu”. Cudem ocalałej z zagłady polskiej inteligencji, która została „dziko wypędzona” po zakończeniu II wojny światowej z dawnych ziem polskich (obecnie Ukrainy, Litwy, Białorusi, Rosji) , ziem nazywanych Kresami Polski, zawdzięczamy w latach powojennych odbudowę gospodarki, szkolnictwa i edukację na wysokim poziomie kolejnego pokolenia. Tej cudem ocalonej i żyjącej na emigracji polskiej inteligencji świat wiele zawdzięcza, gdyż jemu oddają swoją kreatywność, inteligencję, rzetelność.

18 milionów Polaków żyje poza granicami. Wśród nich ci, którym udało się uniknąć eksterminacji zgotowanej przez sąsiadów zza wschodniej granicy, którzy zostali okradzieni z wielowiekowego dorobku, wypędzeni w przysłowiowej koszuli w nocy z domów, do których już nigdy nie mieli prawa wrócić, którzy zostali przyjęci przez przyjazne im państwa, którym udało się emigrować uciekając przed zbrodniczą, dyskryminacyjną, rasistowską polityką PRL. Oni a potem ich dzieci i wnuki to nie zmanipulowani Polacy. Dla nich nadal ważna jest „polska racja stanu”. Do nich należy Maja Trochimczyk i Andrzej Chciuk. Dla nich Kresy to po prostu Polska, w której urodzili się ich dziadkowie, ich rodzice czy oni sami. Tam chodzili do szkoły, kościoła, kochali, pracowali, bawili się, zakładali rodziny, wychowywali dzieci. Niczym ich życie nie różniło się od życia w Polsce centralnej, na Śląsku, w Wielkopolsce, na Kaszubach i innych regionach Polski. W ich pamięci są domy, szkoły, kościoły, sklepy i targi, krajobrazy szkolnych psot i pierwszych miłości, wycieczki, obozy harcerskie, wyjazdy do Lwowa, Wilna, Krakowa, Warszawy , Wiednia, Paryża. Do Wilna, Grodna, Drohobycza, Borysławia, Czortkowa przyjeżdżali Polacy z innych regionów Polski w poszukiwaniu pracy, wiedzy, partnerów życiowych, osiedlali się tam, zawierali związki małżeńskie. Do Wilna, Lwowa, Krzemieńca, Stanisławowa, Grodna, Lwowa przyjeżdżali uczniowie, profesorowie i studenci by kształcić i kontynuować naukę, z Wilna, Grodna, Lwowa jechali młodzi do Krakowa czy Warszawy studiować, pracować. Przemieszczanie wynikało z poszukiwania pracy, lepszej edukacji, oddelegowania do pracy w potrzebujące regiony a potem ucieczki przed atakującym z zachodu napastnikiem. Dlatego po napaści sowietów prześladowaniom podlegali też Polacy przybyli z innych regionów Polski, tzw. „bieżeńcy”, „uciekinierzy”.

Przemysław Żurawski vel Grajewski na stronach 159-179 numeru 8 2015/2016 Teologii Politycznej omawia temat „Kresy – dzieje pewnego pojęcia”.

„Kresy są polską krainą romantyczno – heroicznych niesamowitości, niczym Szkocja w powieściach Waltera Scotta… W okresie międzywojennym legenda Kresów zaczęła nabierać charakteru sentymentalno- krajoznawczego. Była to kraina malowniczych ruin dawnych fortec, dostarczająca niezliczonych uroków entuzjastom rodzącej się turystyki, a jej kultura dworkowo – pałacowa pozostawała żywym nurtem kultury polskiej w ogóle, popularyzując kresową specyfikę i legendę….Kresy w czasie PRL w przestrzeni publicznej były obecne głównie w osobach znanych kresowiaków, o których pochodzeniu wiedziano, nawet jeśli go nie podkreślano”.

Kresy to konkretna ziemia rodzinna, z pozostałymi kamienicami w miastach, które budowali lub kupowali żyjący jeszcze Polacy czy ich rodzice, budynki szkolne, pomniki, skwery, kościoły, parki, które projektowali, budowali, finansowali, sanatoria gdzie się leczyli, miejscowości turystyczne gdzie spędzali wakacje. To ziemia z cmentarzami matek, ojców, dziadków, pamiątkami z domów rodzinnych, zgliszczami, zasypanymi studniami, drzewami owocowymi sadzonymi przez dziadka. Mieszkańcy tych ziem to Polacy a nie kresowiacy czy tzw. kresowiacy (Piotr Zaremba w sobotnim poranku Radia Warszawa podczas dyskusji o filmie Wołyń) . Chcą odnaleźć szczątki rodziców, rodzeństwa, mężów, żon, dzieci, upamiętnić te miejsca. Polacy domagają się oficjalnego uznania zbrodni ludobójstwa dokonanej na Polakach przez zbrodniarzy OUN UPA za zbrodnię. Tak jak chcemy by zbrodnia dokonana w Katyniu na Polakach nazywana była zbrodnią. Tak jak zbrodnia dokonana w imię ideologii marksistowskiej na Polakach zsyłanych na „nieludzką ziemię” i mordowanych w gułagach. Chcemy pamiętać o zagładzie na Kresach i o dziedzictwie Kresów tak jak Żydzi (również pracownicy Muzeum POL-in szkolący autokary dzieci, młodzieży przyjeżdżających specjalnie do Muzeum) pamiętają o zbrodni dokonanej przez Niemców i o kulturze diaspory żydowskiej. Tak jak zbrodnię dokonaną przez Turcję na Ormianach chcemy nazywać zbrodnią ludobójstwa. Czy Przemysław Żurawski vel Grajewski skomentuje te zachowania zgodnie z filozofią ze swego eseju: „ nurt zmierzający do skłócenia Polaków z narodami „kresowymi” (sic!) nabiera rosnących cech świadomej (tzw. pożyteczni idioci) rosyjskiej agentury wpływu”. Czyją rację prezentuje doradca Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej?

Piotrowi Zychowiczowi polecam poniższy tekst, by podczas kolejnej dyskusji o filmie Wojciecha Smarzowskiego zaniechał stwierdzeń, iż Ukraińcy nie mieli szans na obejmowanie stanowisk w II RP. Takie same stanowiska pełnią dzisiaj w Polsce.

„Poldek wziął mnie na polowanie, gdzieś za Starym Samborem, zahumenie, cholera wie, gdzie. Najpierw tedy była podróż autem i łapanie zajęcy przez szofera w światła reflektorów, ja już zasypiałem ze zmęczenia, potem było trochę snu. Starsi pili, a o drugiej-trzeciej gajowy nas poderwał. – Idziemy na polowanie – rzekł głośno, jak gdyby z odcieniem kpiny. Sędzia Buczkowski, Ukrainiec, dał adres gajowego Poldkowi, gajowy nazywał się Chrząstowski i był Ukraińcem jak Buczkowski, Polakami zaś są szofer Zimmer, mały Chciuk i Sklenarz, chyba spolszczony Czech Sklenar, z Oleska pochodzi rodzina mego szwagra. Gajowy, stary wyga, na mnie nie zwracał uwagi, ale Poldek musiał go śmieszyć niewąsko. Poldek od miesięcy czytał „Łowca Polskiego”, szkolił się w fachowych nazwach zwierzyny – daniel, klempa, jeleń, łosza – choć dla mnie to wszystko była sarna, i a mniejsze to sarenka. Poldek przy stole żonglował terminami myśliwskimi, i Stasia wtedy była weń wpatrzona jak w słońce. „(Andrzej Chciuk, Ziemia Księżycowa)

 

A kiedy go z wami nie będzie –

Usypcie mu kurhan stepowy –

Aby słyszał, jak burzan pieśń gędzie

I wiatr stepem przewala się płowy…

By mu miesiąc wstający z limanów

Oczy prószył kitajką czerwoną…

I kląskanie by słyszał bocianów,

Gdy piórami lotnymi wiatr chłoną…

Niech tam orły dziobami pieśń skraszą,

A teorban piosenką zakwili…

Bo o wolę on waszą i naszą

Śpiewał – zanim odpoczął w mogile…

Niech tam zmierzchy siniejąc rozgarną

Błękit nieba najczystszy i skromny –

Aby nocą wieczyście już czarną

Patrzył w wszechświat ponad nim ogromny!

( Zygmunt Rumel, Na śmierć poety)


Dzieci ludobójstwa OUN UPA

„Dzieci Shoah” to francuski dokumentalny film, ukazujący wieloletnie działania niemieckiej dziennikarki, Beate Klarsfeld ( i jej męża) na rzecz odnalezienia i przekazania organom ścigania w Paryżu nazistowskiego zbrodniarza, Klausa Barbiego. Proces Klausa Barbiego odbył się w 1987 roku. Przez cały czas jego obrońca, Jacques Vergès, usiłował wykazać, że zachowanie Barbiego nie było gorsze niż działania kolonistów francuskich. Prowokował, twierdził na każdym kroku, że działalność nazistów specjalnie nie różniła się od tego, co robili Francuzi. Na nic się to zdało. Barbie dostał najwyższy możliwy wyrok – karę dożywotniego więzienia. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Beate_Klarsfeld)

W kwietniu 1944 roku na rozkaz Klausa Barbie, gestapo zabrało 44 dzieci ukrywających się w sierocińcu w miasteczku Izieu we włoskiej strefie okupacyjnej  i wywiozło je do Auschwitz-Birkenau, gdzie natychmiast dzieci zostały skierowane do komory gazowej. („Dzieci Shoah”, 20.10.2016,Planete+ HD)

„To była taka drewniana studnia, z daszkiem, wiadro na korbę spuszczane. Jakaś kobieta powiedziała dowódcy batalionu (Istriebitielnyj Batalion), że tam są dzieci powrzucane. Ja mówię, to ja tam wejdę …zobaczyłem ciała 21 malutkich dzieci potopionych … Wyciągali dzieci, ostatnie wpadło więc spuściłem się jeszcze raz” –wspomina świadek zbrodni dokonanej w ciągu jednej nocy pod Drohobyczem z inicjatywy UON UPA.

„Klaus Barbie w pełni zasłużył na miano „kata Lyonu„” . A na jakie miano zasłużyli ukraińscy faszyści prowadzący krucjatę w imię zbrodniczej ideologii przeciw co najmniej 130 000 mieszkańcom polskich wsi, kobietom, dzieciom, starcom, tylko za to, że byli innej narodowości (choć tego samego obywatelstwa), byli Polakami?

„ Dzieci, najczęściej kompletne sieroty, przeżyły potworny wstrząs patrząc na okrutną śmierć swoich rodziców i rodzeństwa, a następnie często ranne ruszały na tułaczkę, skazane na samotność i poniewierkę. Niektóre cudem uratowane kilkuletnie maluchy, same docierały do większych miejscowości (przypadki dwóch dziewczynek z kolonii Czmykos, które dotarły do Lubomia, czy trójki chłopczyków ze wsi Huszyn, którzy osiągnęli Kowel – jeden z nich został po dojściu zastrzelony), co jest wręcz nie do wiary. Dzieci były często trwale okaleczone i zeszpecone na skutek wyjątkowo barbarzyńskich metod zabijania. Dostawały trwałego rozstroju psychicznego, traciły mowę. Najczęściej zostawały na całe życie kalekami fizycznymi i psychicznymi. Większość z sierot umierała przedwcześnie, nawet wtedy, gdy znajdowała jakąś opiekę. A było to następstwem szoku, choroby sierocej, gwałtownego spadku odporności organizmu. Wiele z nich umierało. Zachowało się wiele relacji rodzin krakowskich, które przygarnęły sieroty kresowe, a potem patrzyły bezradnie, jak te dzieci gasną. Kompletne sieroty umieszczano najczęściej w ochronkach i sierocińcach, najpierw na terenach wschodnich, a potem także w Polsce centralnej (np. w Pieskowej Skale pod Krakowem), częścią z nich zajęły się polskie rodziny, niekiedy trafiały do rodzin ukraińskich. I tu i tam ich losy były różne. Czasem otrzymywały opiekę i ochronę, czasem zaś wykorzystywano je i poniżano.

Najbardziej smutne jest to, że po wojnie nie doczekały się należytej opieki państwa. Zmagając się ze swą tragiczną przeszłością, a często i kalectwem, zdane były na siebie. Nikt nie pomyślał o rentach ani innych niezbędnych formach pomocy. Zapomniano zarówno o nich jak i o ich cierpieniu. ( dr Lucyna Kulińska, Dzieci Kresów).

W 1997 roku w Krakowie, podczas sesji naukowej PAN i UJ nt.: „Polacy – Ukraińcy na przestrzeni dziejów”, dr Aleksander Korman omówił stosunek OUN UPA do ludności polskiej na terenie II RP i przedstawił 136 stosowanych przez terrorystów OUN UPA tortur fizycznych i okrucieństw wobec mężczyzn, kobiet i dzieci narodowości polskiej „ jakie poznałem w wyniku, wieloletnich, niezależnych prac badawczych, udokumentowanych źródłowo”. Wojtek Smarzowski w filmie „Wołyń” z wielką wrażliwością i taktem „zasugerował” widzom niewyobrażalne okrucieństwo tamtej zbrodni.

Za działalność na rzecz wyjaśnienia i rozliczenia nazistowskiej przeszłości niemiecka dziennikarka Beate Klarsfeld otrzymała Legię Honorową klasy IV i V oraz Narodowy Order Zasługi. Nazywanie zbrodni nazistowskiej po imieniu i sądzenie   winnych nie wpłynęło na stosunki francusko niemieckie. Ściganie i stawianie pod sąd zbrodniarzy nazistowskich było dla Beate Klarsfeld celem niezależnie od„pojednania” w 1962 Francji i Niemiec.

A jaką nagrodę otrzymują polscy i ukraińscy historycy prowadzący badania naukowe nad zbrodnią ludobójstwa OUN UPA, kronikarze gromadzący zeznania świadków, Stowarzyszenia Upamiętniania Zbrodni Nacjonalistów Ukraińskich, świadkowie zdarzeń i ich potomkowie przedstawiający udokumentowane fakty o skutkach i przyczynach zbrodniczej ideologii ? Prowadzą badania, dopominają się upamiętnienia i są z tego powodu dyskredytowani, ponieważ działa silne i liczne, profaszystowskie ukraińskie lobby, które „wyrzyna prawdę” w imię partykularnych interesów. Przykładem działania tego lobby  były wypowiedzi w programie „Warto rozmawiać” z 20.10.2016. Historyk „demokracji”, Kazimierz Wóycicki, niczym obrońca Klausa Barbiego, Jacques Vergès , usiłował wykazać, że zachowanie OUN UPA nie było gorsze niż działania Armii Krajowej. Nie widział powodu do „eksponowania”(czy Żydzi „eksponują” shoah?) zbrodni OUN UPA, wystarczy akt pojednania między przywódcami państw. Jako przykład podaje pojednanie polsko niemieckie i krytykuje „przeakcentowanie sprawy Wołynia, co bardzo emocjonalnie robi ks. Tadeusz Isakowicz -Zaleski i co przeczy polskiej racji stanu. My się mamy godzić”. Odpowiedź historyka ukraińskiego Wiktora Poliszczuka : Między narodem polskim i ukraińskim nie było i nie ma konfliktu, stąd mowa o polsko-ukraińskim pojednaniu jest bezprzedmiotowa. Na styku polsko-ukraińskim istnieje jedynie problem zbrodniczej działalności OUN i jej struktur zbrojnych.

Zanim biskupi polscy wystosowali list do biskupów niemieckich w 1965 roku, w latach 1945-1946 odbył się proces norymberski, który skazał na śmierć niektórych nazistów niemieckich. „Pogodzony” z rządem RFN (uzyskiwał również od tego rządu pomoc) Polak, Szymon Wisenthal do śmierci ścigał zbrodniarzy nazistowskich   i ukraińskich.  Działania  Beate Klarsfeld „nie przeczyły” ani niemieckiej ani francuskiej racji stanu. „Kto popełnił ludobójstwo, kto pomagał wysłać na śmierć niewinnych ludzi, nie ma prawa umrzeć w pokoju „- twierdził Szymon Wiesenthal.

Beate Klarsfeld i jej mąż nie zostali oskarżeni o podburzanie do nienawiści między Niemcami i Francuzami za rozliczenie nazistowskiej przeszłości.

„Nad milczeniem wokół mordów wołyńskich przez długie jeszcze lata unosić się będzie męczeński cień. Nad tym milczeniem wisieć będzie ból wyrzynanych wówczas, w strasznych latach 1942-1947, tych, którzy bez jakiejkolwiek winy każdego dnia, każdej nocy powiększali liczbę ofiar rozwścieczonego nacjonalizmu ukraińskiego – Polaków i Ukraińców, starców, mężczyzn w kwiecie wieku, młodzieńców, kobiet, dorastających dziewcząt, dzieci, niemowląt. Pamięć o ich cierpieniu będzie przechodzić z pokolenia na pokolenie do czasu, aż władze państwowe w Polsce i na Ukrainie potępią sprawców tego ludobójstwa, nazywając ich po imieniu. Znany na Zachodzie, osiadły po wojnie w Londynie, mający dziś ponad 90 lat ukraiński demokrata Mychajło Demkowycz-Dobrianśkyj, pisał o stosunkach polsko-ukraińskich: „Niemożliwym jest zapomnieć przeszłości, która bardzo boli. Tę przeszłość można jednak pokonać pod warunkiem, że poznamy pełną prawdę o niej. (…) Poznać prawdę, aby pokonać przeszłość, a nasz ból oddać w ofierze lepszej przyszłości obu narodów oraz ich nie tylko dobrosąsiedzkich stosunków, ale też przyjacielskiej współpracy”.(Wiktor Poliszczuk, ukraiński historyk, Potępić UPA 1998r)

„Jeśli ktoś argumentuje, że OUN-UPA była formacją narodowo-wyzwoleńczą, oznacza to jedynie, że padł ofiarą głębokiego zakłamania zmasowanej, agresywnej propagandy nacjonalizmu ukraińskiego. OUN Bandery, która była twórcą UPA, do marca 1943 roku faktycznie współdziałała z hitlerowcami. Do końca 1942 roku do dyspozycji faszystów niemieckich była formacja banderowska w postaci byłych batalionów „Nachtigall” i „Roland”, które zostały przekształcone w batalion Schutzmannschaften. Do końca 1942 roku banderowcy ci służyli hitlerowcom. Do marca-kwietnia 1943 roku Niemcom podlegała Ukraińska Policja Pomocnicza – ideologicznie i organizacyjnie podporządkowana OUN Bandery. Mówienie więc, że OUN UPA walczyła z Niemcami i dlatego stanowiła formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego, ma swoje źródło w arsenale propagandy politycznej, a nie w historii. Jest inny aspekt tego problemu. Mianowicie – bezpodstawne przyjęcie przez politykę i nawet utożsamienie przez naukę polską pojęcia walk o utworzenie państwa z pojęciem ruchu narodowowyzwoleńczego. Nie każde dążenie do utworzenia państwa jest równoznaczne z wyzwoleniem narodowym. Prawdą jest, że OUN Bandery dążyła do utworzenia ukraińskiego państwa typu faszystowskiego, ale takiego państwa nie chciał naród ukraiński. Z enuncjacji samych nacjonalistów ukraińskich wynika, że ludność ukraińska bała się banderowskiej „Służby Bezpeky” bardziej niż NKWD czy gestapo. Faszyzm jest narodowi ukraińskiemu tak samo obcy, jak i bolszewizm; naród ukraiński nie pragnął państwu banderowskiego.”(Wiktor Poliszczuk).

Piotr Tyma nie dziwi się, iż władze ukraińskie nie zdecydowały się na pokazanie filmu „Wołyń”, społeczeństwo nie jest przygotowane do pokazania mu zbrodni OUN UPA. A czy polskie kobiety, starcy, dzieci byli przygotowani na mordowanie ich przez sąsiadów zza płota podjudzanych przez banderowców?.

„Działacze nacjonalizmu ukraińskiego do perfekcji opanowali Goebelsowskie metody propagandy i posługiwanie się socjotechniką. Efektem tego są przeznaczone dla szkół podręczniki, publikacje, slogany, zbitki słowne w postaci „wzajemnego przebaczenia” itp. “(Wiktor Poliszczuk). Do tego gatunku propagandy zaliczają się filmy jak „Żelazna sotnia”, na którym wychowuje się młode ukraińskie pokolenie. Nic dziwnego, iż taką wykładnię historii  słychać było w programie Jana Pospieszalskiego.

Skoro nie możemy filmu „Wołyń” pokazać na terenie Ukrainy proponuję wyświetlać film na przejściach granicznych, które przekracza tysiące obywateli ukraińskich przyjeżdżający do Polski do pracy, obywatelom, którzy otrzymali Kartę Polaka ( a nie są Polakami), studentom ukraińskim otrzymującym  stypendia na polskich uczelniach itp. A może pokazać  na terenie polskich szkół i kościołów, utrzymywanych przez polskich podatników, w których uczy się polskiego, według polskiego konsula ze Lwowa, rocznie 200 000 Ukraińców?

Szkoda, że w TVP nie było transmisji z ważnego wydarzenia, dyskusji o filmie “Wołyń” Wojtka Smarzowskiego“ podczas spotkania w Przystanku Historia “Między swastyką a czerwoną gwiazdą” z udziałem Piotra Zychowicza, Witolda Szabłowskiego, autora książki Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia oraz pisarza, Stanisława Srokowskiego. „Dobrze, że wreszcie kawał polskiej historii został zobrazowany, dobrze że wreszcie powstała tama, która przeczy kłamstwu i fałszom, które do tej pory istniały. Wyjaśnić należy tytuł, Wołyń to tylko symboliczne ujęcie dramatu, bo ludobójstwo  objęło inne województwa, tarnopolskie, lwowskie, lubelskie, poleskie i krakowskie. Była pewna historyczna rzeczywistość, wielki dramat, w moim przekonaniu największy dramat w Polsce. Polacy zamieszkali na Kresach przeżyli 3 ludobójstwa, niemieckie, sowieckie i ukraińskie. Żaden inny naród nie przeżył w ciągu 5 lat takiego dramatu. Znakomity, odważny i najlepszy polski reżyser zobrazował ten dramat. Fałszywym jest zadawanie pytania co na to Ukraińcy, Rosjanie, Niemcy, Żydzi, pytajmy co na to Polacy, którym pokazujemy kawał rzeczywistości i czy film udźwignął ogromny ciężar tego kataklizmu. To co widzimy na ekranie w dużym skrócie dotyczy 1943 roku, problem ludobójstwa dotyczy szerszego odcinka czasowego i geograficznego, masowe morderstwa zaczynają się we wrześniu 1939 roku ( morderstwa „niemasowe” mają miejsce od 1918 roku). Czy ten film pozwoli Polsce odzyskać godność po 70 latach zakazywania tego tematu? A odwet? Odwet to bezradność Polaków i niegodzenie się na straszliwą rzeź. Lud wyklęty, którym się nikt nie interesował, bez państwa, wojska, policji z pełną świadomością,  iż następnej nocy czeka ich  to samo, co sąsiadów, którym przyszli z pomocą. I nie było różnicy między Polakami i Ukraińcami na wsi  w dostępie do oświaty i kultury i organizacji, zapewniała to Konstytucja. A jeśli chodzi o dostęp do ziemi to po reformie rolnej w 1920 roku było do objęcia w trzech województwach 300 000 ha ziemi. 220 000 ha przeszło w ręce Ukraińców a 89 000 w ręce polskie, równość też była w dostępie do wyznania. A jeśli chodzi o świadomość narodową to w połowie  XX wieku połowa ludu rusińskiego przyznawała się do tradycji rusińskiej, na co istnieją dowody w postaci prowadzonych badań „. (Stanisław Srokowski). Wszyscy prelegenci zgodnie podsumowali, iż film jest bardzo ważny, prawdziwy i potrzebny i źle się stało, iż został „zakazany” na Ukrainie.

Tablica upamiętniająca dzieci z Izieu, z ich nazwiskami i podaniem przyczyny ich zagłady, znajduje się na ścianie domu przy placu ich imienia w Paryżu.

W domu w Izieu, gdzie ukrywały się dzieci, urządzono muzeum, które w kwietniu 1994 uroczyście otworzył prezydent Francji François Mitterrand.

Niestety, nie ma śladu po 2000 wsiach na Ukrainie, zburzone domy, wycięte drzewa, na których wieszano dzieci, zasypane studnie, do których wrzucano porąbane ciała ludzkie. Niekiedy w lesie jabłonka sugeruje, iż była tu kiedyś wieś. Wszystko dzieje się zgodnie w wytycznymi, „wobec wrogiego elementu należy się wykazać takim okrucieństwem, by dziesiąte pokolenie nie patrzyło w stronę Ukrainy”.

Natomiast powstało około 100 pomników morderców „dzieci ludobójstwa OUN UPA”  i liczba ich rośnie. Za wiedzą rządu ukraińskiego i za pieniądze bogatej, kanadyjskiej  diaspory ukraińskiej.

Bożena Ratter



Zoologiczny nacjonalizm ukraiński

„Tymczasem niepodległej Ukrainy jeszcze nie ma. Oni sami nie chcą uznać Ukrainy Radzieckiej za niepodległą. Mają na swych plecach  wielomilionowy garb całkowicie zruszczonych „chochołów”. A jednak upajają się wizją mocarstwowej Ukrainy, już nie od Bugu i Sanu, lecz od Lublina i Krakowa aż po Kaukaz. Na podstawie tej swojej, trzeba przyznać to, fantastycznej wizji, owi haliccy wizjonerzy patrzą na nas Polaków lekceważąco ze swojego urojonego majestatu. Oczywiście przy takiej podstawie nie da się zbudować jakichś lepszych stosunków polsko ukraińskich.(…)Wreszcie nie trzeba zapomnieć o istnieniu licznej, ruchliwej i dobrze zorganizowanej emigracji ukraińskiej na zachodzie. Szczególnie Kanada jest jej istnym bastionem” – (Wspomnienia z Kazachstanu , ks. Władysław Bukowiński (1904-1974), Biblioteka Spotkań, Lublin 1980).

Czy tylko patrzą lekceważąco?

„W Kanadzie już po pierwszych miesiącach mego tutaj pobytu zetknąłem się z wręcz zoologicznym nacjonalizmem ukraińskim, z nienawiścią do wszystkiego, co polskie. Ja, wychowany w duchu patriotyzmu ukraińskiego, ukształtowany na klasyce polskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej, nie mogłem się pogodzić z takim spojrzeniem na świat i na ludzi, dlatego też, jak i w związku ze świadomością tego, czego dopuścili się banderowcy na Wołyniu wobec ludności polskiej, podjąłem decyzję o poszukiwaniu materiałów stanowiących bazę moich badań nad nacjonalizmem ukraińskim”. (Wiktor Poliszczuk, Potępić UPA).

Ideą przewodnią działań Poliszczuka było zdjęcie odium zbrodni z narodu ukraińskiego i wskazanie jednego i wyłącznego odpowiedzialnego – Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), która kierowała się zbrodniczą, neopogańską, darwinistyczną i rasistowską ideologią autorstwa Dmytro Doncowa, która zatruła umysły wielu Ukraińców, stając się zaczynem wielkiej zbrodni, zwyrodnienia jednostek i grup. „ To wy, wyznawcy obłąkańczej ideologii Doncowa jesteście odpowiedzialni za zbrodnie dokonane na Polakach, Żydach, Rosjanach, Czechach, wreszcie na samych Ukraińcach” – pisze Poliszczuk.

Ta publikacja  Wiktora Poliszczuka powinna znaleźć się w ręku każdego historyka, polityka, publicysty, nauczyciela i naukowca. To praca oparta na bogatym materiale dokumentalnym z ukraińskich archiwów, który w latach 90 nie był jeszcze pod nadzorem „postbanderowców”.

„Jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej banderowcy w ramach armii hitlerowskiej utworzyli dwa bataliony — Nachtigall oraz Roland. Pierwszy z nich razem z hitlerowcami wszedł do Lwowa, jego żołnierze pomagali hitlerowcom wyciągać z domów profesorów lwowskich, ich obecność we Lwowie stanowiła bodziec do rozprawiania się miejscowych nacjonalistów ukraińskich z ludnością żydowską, te pogromy w pierwszych dniach lipca przeniosły się na całą Galicję. W grudniu 1941 roku oba bataliony zostały przekształcone w 201 batalion Schutzmannschaft, który dokonał pacyfikacji wsi białoruskich. (…)

OUN Bandery miała do dyspozycji „Służbę Bezpieky” – SB, coś w rodzaju hitlerowskiego gestapo – uzbrojonych fanatyków, którzy terroryzowali miejscową ludność ukraińską, zmuszając ją do wstępowania do UPA i do tworzenia tzw. SKW – Samoobronnych Kuszczowych Widdiliw, w skład których wchodzili miejscowi mężczyźni, a czasem nawet kobiety i dziewczęta.

Członkowie SKW na wezwanie OUN-UPA stawali do jej dyspozycji, przeważnie uzbrojeni w siekiery, dlatego ich sami nawet dowódcy SB nazywali- „siekiernikami” (sokyrnyky). Ta siła zbrojna wiosną 1943 roku, na rozkaz OUN Bandery, rozpoczęła masowe wyrzynanie polskiej ludności cywilnej, stosując przy tym kilka różnych metod. Najpopularniejszą z nich było otaczanie polskiej wsi, przysiółka lub kolonii o północy lub nad ranem, po czym jedna fala napastników, włamując się do domów, mordowała wszystkich pod rząd, druga fala dokonywała rabunku mienia. Nacjonalistom ukraińskim wcale nie chodziło o przesiedlenie, ani nawet o wypędzenie Polaków, bo przesiedlony lub wypędzony, po zmianie określonych warunków, może powrócić. Chodziło o wymordowanie całej polskiej populacji.” (Wiktor Poliszczuk, Potępić UPA)

“W Warszawie mieszka nacjonalista ukraiński, obywatel RP o nazwisku Mikołaj Siwicki (Mykoła Sywyćkyj), rodem  z powiatu dubieńskiego, który w latach PRL uzyskał doktorat z literatury ukraińskiej. Jest on przedstawicielem wydawnictw OUN Melnyka w Polsce. Zebrał on selektywnie wybrany materiał, dotyczący stosunków polsko-ukraińskich, i wydał go w trzech tomach, pisząc przy tym swoją przedmowę. W niej twierdzi, że Polacy przez wieki gnębili Ukraińców, a ci, gdy gnębienie osiągało apogeum wyrzynali Polaków. To stanowisko M. Siwickiego nie jest następstwem jego ignorancji w zakresie nauki historii, nie jest też skutkiem jego krótkowzroczności. Jest to stanowisko wyrażające nienawiść do wszystkiego co polskie, jest to próba usprawiedliwienia ludobójstwa, dokonanego przez OUN-UPA, jest to potwarz, rzucona pod adresem narodu ukraińskiego. Gdyby bowiem przyczyny mordowania polskiej ludności cywilnej leżały w zaszłościach historycznych, i to sięgających połowy XVII stulecia, to czym wytłumaczyć mordy masowe na Ukraińcach, dokonywane przez OUN-UPA?(80 000 Ukraińców zamordowano). Poza tym – czyżby w 1943 roku, w czasie okupacji hitlerowskiej, gnębienie Ukraińców przez Polaków znalazło się w stadium apogeum, że właśnie wtedy „Ukraińcy” zaczęli wyrzynać Polaków? Analiza zebranego przez M. Siwickiego materiału i jego przedmowy dowodzi, że tenże M. Siwicki propaguje nienawiść do narodu polskiego”. (Wiktor Poliszczuk, Potępić UPA)

Niestety, nie tylko Siwicki propaguje nienawiść, takich jak on są  tysiące, w Polsce, Kanadzie, Ameryce, Ukrainie, sobowtóry Mikołaja Siwickiego znajdują się w polskim rządzie, mediach, w polskich ambasadach, konsulatach, szkołach, uczelniach, sądach, lasach, kościołach itp.

“Moje posłanie skierowane jest do braci Polaków. Nie do prezydenta RP, nie do rządu, nie do sejmu i senatu, nie do Jerzego Giedroycia, Adama Michnika czy Jerzego Turowicza, nie do tych, którym świat przesłania dziś jeden cel: robienie pieniędzy. Moje posłanie skierowane jest do braci Polaków bez względu na ich wiek i miejsce pochodzenia, bez względu na ich przekonania polityczne. Zwracam się do Polaków, którzy potrafią odczuć do dziś trwający ból po utracie swoich najbliższych, co padli z rąk banderowskich, do chłopów, robotników, inteligencji, do polityków, byłych żołnierzy, podoficerów, oficerów i generałów Wojska Polskiego, którzy w 1944 roku musieli opuścić Kresy Wschodnie II RP, aby wstąpić w szeregi wojska walczącego przeciwko hitlerowskim Niemcom. Zwracam się do wszystkich uczciwych Polaków, którzy nie zatracili wrażliwości na krzywdę sprzed 55-ciu laty. Zwracam się do ich dzieci i wnuków, dla których dziś skróty „OUN” czy „UPA” nic nie mówią, ale którzy nadal źle postrzegają Ukraińców w ogóle, chociaż ich animozje winny być skierowane wyłącznie do ukraińskich struktur nacjonalistycznych. Zwracam się także do tych, którzy świadomi są przyszłych możliwych zagrożeń dla Polski, i nie tylko dla niej, ze strony nacjonalizmu ukraińskiego.

Zwracam się z gorącym apelem:

Róbmy wszystko, aby doprowadzić do potępienia przez władze Polski OUN, jako organizacji typu faszystowskiego, która była organizatorem sił zbrojnych zwalczających polski żywioł na Kresach Wschodnich II RP, realizując przez to założenia ideologiczne i programowe nacjonalizmu ukraińskiego …(Wiktor Poliszczuk, Potępić UPA) A władze Polski  tego nie czynią, to absurdalne.

Przez lata zbierane były świadectwa zbrodni. Czynili to nieliczni „wrażliwi  na krzywdę sprzed 55 lat”, efektem są spisane  przez państwa Siemaszków oraz pana Szczepana Siekierkę zeznania świadków, publikacje w postaci książek i periodyków jak „Na Rubieży”,  badania naukowe prowadzone przez profesorów i doktorów, upamiętnianie zbrodni przez tablice, pomniki, obchody rocznic, konferencje, filmy (Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, 27 WDP AK, Towarzystwa Kresowe i Pamięci o Wołyniu itp.). I odważne publikacje ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, za które do dzisiaj jest szykanowany. Wszyscy oni domagali się potępienia przez władze Polski OUN.

Dzięki wspaniałemu, odważnemu reżyserowi Wojciechowi Smarzowskiemu,  możemy zobaczyć najlepszy polski dokument historyczny w powojennej kinematografii. Dokument Smarzowskiego pokazuje tę część historii Polski, która pozostawała przez kilkadziesiąt lat białą plamą, historię której do dzisiaj nie ma w podręcznikach i nadal jest zakazywana. To wielkie dzieło dla nas i dla potomnych, dziękuję.

Wojciech Smarzowski częściowo spełnił  posłanie Wiktora Poliszczuka,  pokazał  skrywaną zbrodnię OUN nie tylko dzieciom i wnukom tych, którzy doświadczyli wielkiej  traumy jako świadkowie  zagłady bliskich, ale nam wszystkim, uczciwym i wrażliwym Polakom, którzy chcemy znać prawdę. Prawda o “Wołyniu” to prawda o dzieciach z sierocińców, skazanych  na samotność w dorastaniu i nocne koszmary ze scenami  bestialskich mordów najbliższych, wyrzuconych z rodzinnych domów i ziemi ojczystej w obce tereny tzw. Ziem Odzyskanych, gdzie powtórnie przeżywają wykluczenie społeczne wskutek zbrodniczej polityki reprywatyzacyjnej III RP. Samotni bo ich dzieci i wnuki wędrują za chlebem, biedni bo za pracę w gospodarstwach rolnych otrzymują głodowe renty, biedni, bo zlikwidowano miejsca pracy, zaniedbani bo likwidowane są ośrodki zdrowia, apteki, komunikacja itp.

Tylko czy jest w nas jeszcze wrażliwość na zbrodnię ludobójstwa? Tzw.  “czarny marsz” stawia ten znak zapytania.

Ukraińska „Służba Bezpeky” towarzyszyła też prawnikowi, Stanisławowi Mikke podczas prac ekshumacyjnych w Charkowie w 1996 roku.

„Wczoraj do „naszego” sanatorium przyjechała kilkudziesięcioosobowa grupa ukrainistów. Początkowo poinformowano nas, że będzie to zjazd nacjonalistów ukraińskich, co niektórych zaniepokoiło. Spotykamy ich tylko na śniadaniach. Pozostałe posiłki mają o innych porach. Młoda kobieta, która przyjechała podobno z Kanady, natychmiast przeniosła się do hotelu. Przeraził ją stan łaźni i toalety. To bardzo zróżnicowane towarzystwo nie nawiązuje z nami jakichkolwiek kontaktów. Nie odpowiadają, wśród nich duchowny prawosławny, nawet na poranne pozdrowienia. Czyżby powiedziano im o nas coś, co spowodowało ową demonstracyjną niechęć? A jeśli tak, to co przekazano? (…)

Po chwili pojawił się kagiebowiec Murzin z dwoma biznesmenami o wyglądzie gangsterów. Kiedyś zmuszony byłem skorzystać z podwiezienia przez nich, z cmentarza do bazy, opancerzonym, ważącym 4,7 tony mercedesem 500 SL, wykonanym na specjalne zamówienie. Traktowali mnie wówczas jak powietrze.

Teraz, widząc wylewne powitanie przez zastępcę prokuratora generalnego, jeden z „biznesmenów” przywitał się ze mną również z wielką serdecznością i nawet nisko się skłonił. (…) Z polskimi prokuratorami przyjechał także prokurator wojskowy Amons z Kijowa. Już w „sanatorium”, podczas swobodniejszej i w wąskim gronie rozmowy, kiedy przyzna się do dalekich polskich korzeni i tego, że jego ojciec pracował w polskiej prokuraturze wojskowej po zakończeniu wojny w najgorszych stalinowskich czasach, będzie opowiadać, że pod koniec lat osiemdziesiątych przeprowadzono sondażowe prace ekshumacyjne w Bykowni koło Kijowa, gdzie najprawdopodobniej zostało pogrzebanych kilka tysięcy zamordowanych Polaków. W toku tych prac zabezpieczono… cztery bańki (!) złotych przedmiotów, w tym złotych koronek, medalików, obrączek. Gdy on przejął sprawę, pozostało zaledwie kilka sztuk złota. Usiłował dociec, co się stało z resztą z zawartości owych czterech pojemników. Odnalazł pismo polecające przekazanie złotych przedmiotów protokolarnie. Ale protokołu nie było. Życzliwi koledzy zapytali go w końcu retorycznie, czy ma żonę i dzieci. I doradzili, żeby dla własnego dobra poniechał dalszego śledztwa. (Stanisław Mikke, Śpij mężny w Katyniu, Charkowie i Miednoje)

A jaki jest powód poniechania  przez władze i gremia „opiniotwórcze” państwowej, stosownej do wielkość dzieła, premiery filmu „Wołyń”?.

Bożena Ratter

Powrót