Jacek Boki

Wielki głód na sowieckiej Ukrainie, a bestialskie ludobójstwo Polaków na Kresach


Wielki głód na sowieckiej Ukrainie, a bestialskie ludobójstwo Polaków na Kresach

 

Prezydent Petro Poroszenko wziął wczoraj w Kijowie udział w uroczystościach upamiętniających ofiary Wielkiego Głodu.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaproponował w sobotę uchwalenie ustawy o penalizacji zaprzeczania Wielkiego Głodu (Hołodomoru) i Holokaustu. – informuje Ukrainska Prawda. Propozycja prezydenta padła podczas uroczystości upamiętniającej ofiary Wielkiego Głodu i ludobójstw odbywającej się w centrum Kijowa.

Aby nasi potomkowie wiedzieli, że to nie był po prostu sztuczny głód, a dokładnie zaplanowany Hołodomor. Ba, więcej, ludobójstwo według wszelkich znamion, jakie określono w Konwencji ONZ z 19. grudnia 1949 roku – mówił Poroszenko.
I żeby na wszystkich kontynentach uświadomiono sobie, że nie uznawanie Hołodomoru jest tak samo amoralne, jak zaprzeczanie Holokaustowi. Myślę, że przyszedł czas, abyśmy sami uchwalili prawo o odpowiedzialności za nieuznawanie tych dwóch bezprecedensowo straszliwych tragedii. Po co? Aby ci, którzy będą żyć po nas stosowali się do ukraińskiego prawa o uznaniu Hołodomoru ludobójstwem narodu ukraińskiego. – podkreślał ukraińskie prezydent.

Rzeczą najbardziej groteskową w całej tej powyższej historii jest to, że prezydent kraju, który otwarcie buduje swoją obecną narodową tożsamość, na wynoszeniu, na piedestał, czczeniu i czynieniu z największych i zarazem najbardziej zdziczałych, banderowskich zbrodniarzy wojennych, winnych bestialskiego ludobójstwa setek tysięcy Polaków na Kresach Południowo – Wschodnich, całkowicie przy tym zaprzeczający temuż ludobójstwu popełnionemu przez ukraińskich szowinistów na naszych rodakach w latach 1939-1950, próbuje dziś kreować, w zupełnie irracjonalny sposób Ukraińców, na największą, zaraz po narodzie żydowskim, ofiarę drugiej wojny światowej. A swoistym kuriozum i to bardzo niebezpiecznym wywodu Poroszenki na powyższy temat, czego większość nawet nie stara się dostrzec jest zdjęcie z siebie w ten prosty sposób, całego odium winy, bez potrzeby ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji przez obecne państwo i władze Ukrainy, czyli pełnej odpowiedzialności za zbrodnicze działania wszystkich ukraińskich formacji zagłady w służbie III Rzeszy, do których to formacji obecne państwo ukraińskie i jego władze wszystkich szczebli, przyznają się jako do swojej własnej spuścizny historycznej, uznając także oficjalnie pełną ciągłość dziedzictwa historycznego, czyli kontynuacji całego dziedzictwa politycznej i ideowej metodyki poczynań ukraińskich nacjonalistów z okresu międzywojnia i drugiej wojny światowej, a także pielęgnowania pamięci oraz gloryfikowania wszystkich poczynań OUN – UPA i SS Galizien, jako najchwalebniejszych dni w całej historii Ukrainy.

Na koniec swoich ponurych wynurzeń Poroszenko rzucił wszystkim w twarz otwartą i zarazem najbardziej bezczelną groźbę, że państwo, na czele którego stoi, państwo mające za swoich największych bohaterów narodowych, najbardziej zdziczałych i bestialskich zbrodniarzy, a właściwie ludobójców w całej historii ludzkości, będzie… uczyło moralności wszystkie inne narody świata i każdego człowieka z osobna banderowskiej wersji historii ,,Wielkiego głodu’’, którzy będą co więcej MUSIELI SIĘ w tej kwestii bezwzględnie stosować do ukraińskiego prawa!!!  To tak, jakby moralności i poszanowania dla prawa międzynarodowego mieli nas wszystkich uczyć dziś tacy ludzie jak Stefan Bandera, Roman Szuchewycz, Dmytro Kłaczkiwski czy Petro Ołyjnik – Enej i wszyscy pozostali przywódcy OUN- Bandery.

Jeszcze jednym ironicznym przyczynkiem do wyżej wymienionych bajdurzeń Poroszenki dotyczących czasu ,,Wielkiego głodu’’, było jego przemówienie, wygłoszone ponad miesiąc wcześniej tj. 14 października z okazji 75 rocznicy powstania zbrodniczej UPA, w którym stwierdził, wymieniając jako jeden z najważniejszych powodów, dla którego Ukraińcy w szeregach UPA chwycili za broń…. „lata stalinowskiego terroru, kolektywizacji i Hołodomoru-ludobójstwa, a z czasem nawałę nazistów”. Według niego „najlepsi synowie i córki ukraińskiego narodu stawiali opór dwóm potężnym totalitarnym reżimom” nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji.

I w tym miejscu Poroszenko również bezczelnie nałgał ile tylko wlezie, że OUN i UPA stawiali opór dwóm najpotężniejszym wówczas totalitarnym reżimom, gdy w rzeczywistości, zarówno z jednym, jak i z drugim współpracowali i to bardzo gorliwie w zbrojnej agresji przeciwko Polakom od samego początku wojny, aż do jej finału. Z sowietami zaś przeciwko Polsce grali po tej samej stronie barykady, nawet jeszcze cztery lata po jej zakończeniu.

Poroszenko w swoim  przemówieniu nakłamał też w sposób zupełnie ordynarny, że  jednym z kilku głównych powodów, dla którego Ukraińcy chwycili za broń, były lata stalinowskiego terroru oraz przymusowej kolektywizacji i Hołodomoru. Jest to blaga galaktycznych wręcz rozmiarów, gdyż w czasie trwania stalinowskiego terroru na sowieckiej Ukrainie i prowadzonej tam przymusowej kolektywizacji oraz okresu trwania tzw. ,,Hołodomoru’’, nacjonaliści z OUN mieli Ukraińców po drugiej stronie Zbrucza i ich cierpienia, których doznawali z rąk sowieckiej władzy, tam, gdzie słońce nie dociera nawet w najpiękniejsze dni. Ich los, terrorystów z OUN nie obchodził ani trochę. Wszystkim bowiem, czym byli oni wtedy zainteresowani i zajęci, była zbrodnicza walka z państwem polskim,  a nie z sowietami w obronie swoich rodaków zamieszkujących po drugiej stronie granicznej rzeki Zbrucz.

Nigdy też, żadna, nawet najmniejsza grupa ukraińskich terrorystów z OUN w owych latach, nie wyprawiła się na sowiecką Ukrainę, by tam z bronią w ręku, podjąć choćby tylko symboliczną walkę w obronie swoich ciemiężonych ziomków. Nigdy do tego nie doszło. Po pierwsze dlatego, że aż taką odwagą i zdeterminowaniem oraz poświęceniem, których to przymiotów mieli wtedy  i mają zresztą po dzień dzisiejszy pełne gęby, to akurat w tym przypadku, jakimś dziwnym trafem zupełnie im ich zabrakło. Choć prawda jest taka, że, takich cech jak odwaga, determinacja, poświęcenie, honor czy umiłowanie jakichkolwiek wyższych wartości, nie posiadali nigdy za psi grosz i nie mają ich zresztą po dzień dzisiejszy.  Dlatego właśnie nie palili się ani przez chwilę, nie postało to nawet w ich głowach, by zmierzyć się w otwartym boju, za swoich eksterminowanych  w tamtym czasie przez sowietów rodaków, twarzą w twarz z oddziałami ówczesnego sowieckiego NKWD, i to na jego terenie. A po drugie, doskonale wiedzieli, że wśród Ukraińców z drugiej strony granicy, nie mieli oni nawet w czasie trwania największego terroru sowieckich władz bezpieczeństwa, jak i zresztą w latach późniejszych absolutnie żadnego poparcia. A ich ideologia odrzucana była zawsze przez tamtejszych Ukraińców, z nieskrywaną pogardą jako całkowicie im obca i wroga.

Wracając jednak nasze własne podwórko, wiem, że to co teraz napiszę wielu potraktuje jako włożenie kija w gniazdo szerszeni, a jeszcze inni wyrażą swoje straszliwe oburzenie, że jak śmiem w ogóle poruszać takie rzeczy, podważać słuszność ich działań i wypisywać podobne banialuki, które wedle wielu z nich uchodzą za oczywiste ,,świętości’’, nie podlegające jakiejkolwiek polemice. Czy, aby na pewno? No bo jak inaczej można określić stawianie przez nich problemu naprawdę godnego upamiętnienia i właściwego uhonorowania ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Kresach Rzeczypospolitej, od odwrócenia kolejności działań i rozpoczęcia wznoszenia przez nich tejże ,,budowli od dachu, zamiast od fundamentów, czyli stawiając wszystko na głowie miast na nogach ? A potem się dziwią, że od wielu długich lat biją dosłownie głową w mur.

Otóż wczoraj  nasi umiłowani przywódcy, a za nimi powolne im ,,niepokorne’’ media przypominały nam, co chwilę o rocznicy ,,Wielkiego głodu’’ wywołanego sztucznie przez bolszewię na sowieckiej Ukrainie w latach 1932-1933. Nie omieszkano przy tym zaznaczyć, że Polska jest jednym z 25 krajów świata, które USTAWĄ SEJMU RP uznały Wielki głód za ludobójstwo. I byłoby wszystko w porządku, gdyby nie jedno małe ale. A mianowicie, że te same władze tj., SEJM I SENAT RP po dzień dzisiejszy nie uznały MOCĄ USTAWY czyli MOCĄ PRAWA, największego, bo najbardziej bestialskiego LUDOBÓJSTWA POLAKÓW żyjących na  Kresach Rzeczypospolitej dokonanego przez ukraińskich szowinistów z OUN-UPA i SS Galizien za… LUDOBÓJSTWO!  Czy ktoś wyobraża sobie podobną sytuację w Izraelu czy Armenii, że władze obu tych państw nie uznałyby faktu ludobójstwa, a co za tym idzie godnego upamiętnienia ofiary wielu milionów członków własnych narodów, wymordowanych w latach drugiej Wojny Światowej przez Niemców, a w przypadku Armenii przez Turków w roku 1915, za to upamiętniające ludobójstwo innego narodu, z całkowitym pominięciem właściwego uhonorowania ofiar własnego?

Ktoś może powie, że przecież Sejm i Senat RP upamiętnił ludobójstwo Polaków na Kresach uchwałą Sejmu i Senatu z ubiegłego roku, nazywających nawet rzecz po imieniu. Otóż nic podobnego nie miało miejsca. Uchwała zarówno Sejmu jak i Senatu RP z ubiegłego roku, nie ma bowiem absolutnie żadnej mocy prawnej, a tym samym nie posiada żadnej mocy wiążącej dla żadnych władz, dosłownie nikogo, zarówno na szczeblu wojewódzkim, powiatowym, czy też lokalnym, do przypominania tego faktu, a o jego corocznych uroczystych obchodach i oddaniu hołdu tymże ofiarom Wołyńskiego ludobójstwa nie wspominając. Uchwała ta również, nie ma też żadnej mocy prawnej dla jakiegokolwiek organu sprawiedliwości, sądu czy też kolegium do spraw wykroczeń, które na jej podstawie, gdyby zostało uchwalone, otrzymałby podstawę do orzeczenia wyroku skazującego za negowanie tegoż ludobójstwa. Jednak sama uchwała żadnych prawnych prerogatyw nie posiada, gdyż nie jest ona ustawą mającą moc prawa, ale jedynie i wyłącznie wyrażeniem opinii, że było to ludobójstwo i niczym więcej. Dlatego też  w tym roku, nie widzieliśmy żadnej uroczystości zorganizowanej przez oficjalne władze państwowe na żadnym ze szczebli administracji rządowej czy też lokalnej samorządowej, z wyjątkiem uroczystości społecznych zorganizowanych przez samych Kresowian. Jedynymi naprędce zorganizowanymi uroczystościami ,,ku czci ofiar Wołyńskiego ludobójstwa’’ były dwa zainscenizowane ad hoc teatrzyki przez obecne władze PiS. Jeden na Skwerze Wołyńskim w Warszawie 11 lipca dla poprawienia w tym dniu samopoczucia  prezesa Kaczyńskiego, a drugi w Gdańsku, by  ocieplić wizerunek prezydenta Dudy. Pierwsza jak i druga ,,uroczystość  była jedną wielką groteską urządzoną przez partię rządzącą dla samych siebie. Pani premier i kilku jej ministrów oraz urzędnicy rządowi zgromadzeni w tym miejscu, tego dnia, mieli miny z których nietrudno było odczytać, że zostali tam spędzeni niejako z musu wbrew własnej woli i czekali z utęsknieniem, żeby to przedstawienie jak najszybciej dobiegło końca i mogli wrócić wreszcie do domów.

Dowodem tego było przemówienie ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, który wygłaszając je z okazji przypadającej tego dnia 74 rocznicy ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach zamieszkujących Wołyń, jak nigdy przedtem dukał je z takim trudem, jakby słowa, które wypowiadał ledwie przechodziły mu przez gardło. Ani razu nie wymieniając przy tym z nazwy i imienia sprawców tej bestialskiej zbrodni na Polakach. Słowa ukraińscy zbrodniarze, banderowcy, OUN – UPA czy SS Galizien dosłownie ugrzęzły mu glutem w ustach. Za to na koniec jako głównych i jedynych autorów tej rzezi, nieznanej nigdy wcześniej w dziejach ludzkości i tak zdziczałego zarazem bestialstwa, których autorami byli ukraińscy szowiniści, pan minister wskazał jako jej głównych autorów i sprawców na Niemców, a nade wszystko przebrzydłych ruskich!

Z kolei tego samego dnia specjalnie dla prezydenta Andrzeja Dudy urządzono w Gdańsku drugą szopkę z obchodami rocznicy Ludobójstwa na Wołyniu. Na szybkiego zgromadzono pod tablicą pamięci ofiar Wołynia, dzień wcześniej oblaną farbą przez tzw. nieznanych sprawców’’, kilkunastu członków lokalnego klubu ,,gazety Polskiej’’, żeby robili za licznie zgromadzonych z tej okazji mieszkańców Gdańska, bo w końcu byłoby głupio, gdyby głowa państwa przemawiała do własnych ochroniarzy, kilkunastu policjantów z zabezpieczenia wizyty i kilku dziennikarzy, przysłanych na to miejsce w ramach obowiązków służbowych. Sam zresztą prezydent nie pałał radością z tego powodu,  co można było zresztą zauważyć po naburmuszonej grymasem niezadowolenia wyrazie twarzy, że musi brać w czymś takim udział, i że przerwano mu na  dwie godziny wakacje w Spale i kazano jechać do Gdańska, by tam wygłosił jakieś zgrabne przemówienie, na temat, z którym nawet nie chce, by go w jakikolwiek sposób kojarzono. No, ale czegóż w końcu nie robi się za radą swych doradców, dla ocieplenia wizerunku i poprawy sondażowych słupków

Kilka dni temu z kolei, dyrektor Radia Maryja ogłosił na falach swej rozgłośni, że w kolejnej nowej świątyni, którą wznosi, chce oddać hołd… Ukraińcom, którzy ratowali Polaków przed zbrodniarzami z UPA. Zadzwoniłem następnego dnia pod podany przez niego numer telefonu i zapytałem, czy nie pomyliła się ,,ojcu’’ dyrektorowi kolejność oddania czci i hołdu? A mianowicie, że chce nagradzać i składać hołd tym, którzy ratowali Polaków, podczas, gdy do dnia dzisiejszego NIKT w Polsce na szczeblu rządowym, jak i kościelnym nie uhonorował i nie oddał hołdu w żaden sposób…POLSKIM OFIAROM UKRAIŃSKIEGO LUDOBÓJSTWA NA KRESACH, a już chce odsłaniać tablice ku czci, tym nielicznym Ukraińcom, którzy ratowali naszych rodaków! Po drugiej stronie telefonu na takie dictum zapadła nagle dłuższa chwila ciszy. A po chwili usłyszałem głos Pani, która odebrała mój telefon, która po wysłuchaniu mych słów, odpowiedziała: Wie pan, osobiście zgadzam się z tym co pan powiedział w stu procentach. Ale co ja mogę? Ja tu tylko odbieram telefony jako wolontariuszka i przekazuję opinie dalej. I to wszystko. Nie ja tutaj rządzę.

Osobiście nie mam nic przeciwko upamiętnieniu tych Ukraińców, którzy ratowali Polaków w czasie trwania orgii banderowskiego ludobójstwa, ale na Boga znajmy proporcje i kolejność, że najpierw może uhonorujmy nasze własne ofiary i w godny sposób uczcijmy ich pamięć, a dopiero potem honorujmy i nagradzajmy tych, którzy ich ratowali. Czy Izrael i Armenia zaczynali upamiętnianie i godne uhonorowanie tych wszystkich którzy ratowali Żydów i Ormian, w czasach, gdy członkowie obu tych narodów poddawani byli masowej zagładzie, mówiąc, że właściwym upamiętnieniem naszych własnych ofiar to wicie, rozumicie zajmiemy się później, w bliżej nie określonym czasie, a na razie to uhonorujmy tych, którzy ratowali naszych rodaków, bo żeby zmienić kolejność rzeczy, to nie pozwala nam na to obecna sytuacja geopolityczna i brak dobrej woli i humoru władcy znad Potomku.

Cóż to za kraj, który ma takie podejście do męczeństwa własnych rodaków? Co to za państwo, którego prezydent, rząd i parlament totalnie olewają sprawę ekshumacji, godnego pochówku i właściwego upamiętnienia kilkuset tysięcy Polaków pomordowanych przez bandy OUN-UPA i SS Galizien, których szczątki do dziś walają się po lasach, studniach i polach całej zachodniej części obecnej Ukrainy, stanowiącej niegdyś Kresy Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? Co to naród, który nie reaguje w żaden sposób, gdy wicemarszałek Sejmu RP, wykrzyczał w ubiegłym roku, w czasie debaty sejmowej nad tzw. ,,uchwałą Wołyńską’’ do jednego z posłów Kukiz 15 haniebne słowa:

,,I po cholerę potrzebny jest Wam ten Wołyń? Chcecie ciągle żyć przeszłością?

Gdyby jednak w ripoście, ktoś rzucił w twarz temu indywiduum na fotelu marszałka polskiego Sejmu, że… ,,Po cholerę wam w takim razie ten Katyń? I po kiego grzyba wciąż tak lamentujecie z powodu Smoleńska? Chcecie żyć w nieskończoność przeszłością?

Już słyszę ten krzyk oburzenia na takie dictum, jaki by się wtedy podniósł. Ale w przypadku pomordowanych przez Ukraińców polskich mieszkańców Kresów pluć można śmiało i zupełnie bezkarnie. W III RP jak widać takie obyczaje to norma. W szczególności ze strony oficjalnych władz! Ofiary Katynia i Smoleńska są słuszne. Natomiast polskie ofiary ukraińskiego ludobójstwa na Kresach to gorszy sort, niewart nawet wspominania, a cóż tu dopiero mówić o ich godnym upamiętnieniu i uhonorowaniu ich męczeństwa.

Cóż to za kraj, którego prezydent dwukrotnie jedzie na Ukrainę i zanim w ogóle zaczął jakąkolwiek rozmowę z Porochem, już miał minę, jakby strach sparaliżował go od góry do dołu, zanim w ogóle zdołał wydusić z siebie choćby jedno słowo, gdy tymczasem jego ukraiński gospodarz od samego początku do końca śmiał mu się prosto w twarz. Co to za prezydent Rzeczypospolitej, który dwukrotnie udając się z oficjalną wizytą na Ukrainę, nie ma ani razu odwagi, złożyć choćby najskromniejszej wiązanki kwiatów na mogile czy też przed jednym z nielicznych pomników pamięci polskich ofiar banderowskiego ludobójstwa w tymże kraju? Co to za prezydent mojego państwa, który ględzi jakieś brednie, że najpierw trzeba powołać  jakąś specjalną, obopólną komisję, która ustali zadawalające obie strony fakty dotyczące ludobójstwa na Kresach, a dopiero potem, może ewentualnie podejmie się jakieś działania mające na celu pochówek, ale bez zbędnego rozgłosu tychże polskich ofiar, podczas gdy wszystkie fakty dotyczące tego ukraińskiego ludobójstwa dokonanego przez bestie z OUN-UPA i SS Galizien na naszych rodakach są znane i to w najdrobniejszych szczegółach już od dziesiątek lat !!!

Co to za człowiek, mieniący się głową Polskiego Narodu, który deklaruje w Kijowie, że osobiście dopilnuje odbudowy w Polsce pomników mołojeckiej chwały banderowskich rezunów z OUN-UPA, którzy wymordowali za pomocą siekier, wideł, noży, nadziewania na sztachety i innych zbrodniczych metod ponad pół miliona Polaków, zamiast jednoznacznego opowiedzenia się po stronie bestialsko pomordowanych rodaków i przeciwko państwu hołubiącemu najbardziej zwyrodniałych banderowskich ludobójców jako swoich narodowych bohaterów? Co to za prezydent uwielbiający pouczać przy każdej okazji wszystkich innych o honorze, godności i właściwym zachowaniu w prawdziwie krytycznych sytuacjach, który sam, gdy przed takimi stanie, rejteruje już na samym wstępie ze wszystkiego co zaleca innym, sprzedając za nic tenże honor, godność, a o właściwym zachowaniu w jego wydaniu w takiej chwili, lepiej już nawet nie wspominać. Co to za wiekopomne ustalenia poczynione przez prezydenta Dudę i jego ekipę w Kijowie, z których najbardziej cieszy się ukraiński Goebbels tj. negacjonista Wołyński, banderowiec i neonazista Wołodymyr Wiatrowycz!

Co to za człowiek mieniący się być głową mojej Ojczyzny, który wyraża  pragnienie powstania polskiego odpowiednika izraelskiego instytutu Yad Washem, którego główną misją będzie odszukiwanie i nagradzanie Ukraińców ratujących Polaków, a który nawet nie próbuje ukrywać faktu, że absolutnie nie życzy sobie zbudowania w Warszawie, ani gdziekolwiek indziej Mauzoleum Pamięci Polskich Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Powstańczą Armię i SS Galizien, ani też żadnegoMuzeum Kresów, Polskiego Instytutu Kresowego, czy chociażby nawet najprostszej formy upamiętnienia tychże ofiar w postaci zwykłej tablicy pamięci, jak ta na Grobie Nieznanego Żołnierza, z której osobiście kazał usunąć nazwę poświęconą bohaterskim obrońcom Birczy, bo nazwa tej miejscowości w tym miejscu, nie spodobała się ukraińskiemu Josephowi Goebbelsowi, neonaziście Wołodymyrowi Wiatrowyczowi!

W jakim my kraju żyjemy i co za gnomy o moralności folwarcznych parobków wbitych przez chichot historii w garnitury od najlepszych krawców, rządzą naszym Narodem?

Cóż to za Państwo i Naród, który cieszy się i nagłaśnia, że jest dumny z tego, że czci poprzez ustawy sejmowe i stawianie pomników oraz fundowanie tablic pamięci ofiarom ludobójstwa innych narodów, a pamięć o największym i najbardziej bestialskim ludobójstwie Własnego Narodu wyrzuca na śmietnik zapomnienia? Zaś o ustawie o penalizacji zaprzeczania Wołyńskiemu ludobójstwu oraz bezwzględnego ścigania oraz karania propagowania, a także rozpowszechniania ideologii integralnego ukraińskiego nacjonalizmu oraz symboliki banderowskiej, nie mamy nawet co marzyć w bliższej, ani też dalszej przyszłości.

Natomiast marzenie o tym, że obecna premier czy też prezydent naszego Państwa wygłosi w najbliższym czasie takie samo w swoim brzmieniu przemówienie, jakie wczoraj wygłosił w Kijowie prezydent Ukrainy, w którym usłyszymy podobne słowa o uchwaleniu USTAW penalizacji zaprzeczania Wołyńskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach oraz zakazujących propagowania ideologii i symboliki banderowskiej w Polsce, jak również tego aby kolejne pokolenia Polaków wiedziały i miały tą prawdę zawsze w swojej pamięci, że ludobójstwo naszych rodaków na Kresach, nie było nigdy żadną wojną Polsko – Ukraińską, ale dokładnie zaplanowanym i to w najdrobniejszych szczegółach ludobójstwem według wszelkich znamion, jakie określono w Konwencji ONZ z 19. grudnia 1949 roku

A także podejmiemy z całą mocą wszelkie mozliwe starania,  ażeby we wszystkich krajach świata, na wszystkich kontynentach uświadomiono sobie raz na zawsze, że nie uznawanie ludobójstwa Polaków na Kresach jest tak samo amoralne, jak zaprzeczanie Holokaustow, które to przestępstwo będziemy ścigać z całą stanowczością i surowością prawa wobec każdego, kto się tego przestępstwa dopuści.
Aby ci, którzy przyjdą  po nas stosowali się do Polskiego prawa o uznaniu za  ludobójstwa dokonanego na naszych rodakch przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA i SS Galizien za ludobójstwo całego Narodu, o którym nigdy nie zapomnimy dopóki trwać będzie Nasz Naród!
To marzenie ,,ściętej głowy”
Jacek Boki – Elbląg 26 listopad 2017 r