21 lutego 2024

Szanowni Państwo,

 

nie piszę tego listu do premiera, ponieważ wiem, że nie odpowie. Nie piszę do MEN, ponieważ MEN ignoruje narodowe potrzeby. Nie piszę także do pana prezydenta, bo kazałby mi ważyć słowa, a ja nie mam zamiaru ważyć, piszę tak, jak dyktuje mi serce. Piszę więc do Narodu, bo tylko Narodowi ufam.

Ministerstwo Edukacji Narodowej pod kierunkiem lewackich radykałów przedstawiło propozycję zmian w podstawie programowej w szkole. Oto w rozdziale zatytułowanym „Polska pod okupacją niemiecką i sowiecką” czytamy, że nowa władza chce wykreślić z historii temat ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, a w zamian wprowadzić „przyczyny konfliktu polsko-ukraińskiego”. Jakiego konfliktu? Polsko – ukraińskiego? Ktoś tu na głowę upadł. Ukraińskie mordy nazywacie konfliktem polsko-ukraińskim? Chylicie czoła przed kłamliwą ukraińską propagandą? I po niej powtarzacie brednie. Bowiem nawet uczciwi ukraińscy pisarze nie nazywają tak tej zbrodni. A nie nazywają, bo wiedzą, kto był katem, a kto ofiarą. Oto co pisał znakomity współczesny poeta, Dmytro Pawłyczko:

Będziesz, Ukraino,

Długo będziesz pamiętać,

Wykłute oczy…

A równie znakomity Ołeś Honczar uzupełniał: „Nacjonalistyczni dzieciobójcy, mordercy, którzy coraz bardziej brnęli w swoim okrucieństwie, w sadyzmie, zatracali ostatecznie ludzką twarz i nie powstrzymywali się przed niczym, nie uznając żadnej moralności…Ludzkiej krwi nie można zmyć. Zaś John – Paul Himka z Kanady dodawał: (… ) „kto kompromituje Ukrainę – masowi mordercy Polaków, Żydów i innych osób, czy ci, którzy potępiają ich i ich czyny?… Czy nie powinniśmy przestać bronić czegoś, co jest nie do obrony?” I jeszcze Taras Kuryło: „Kult UPA (…) wyrządza Ukrainie poważną szkodę”.

W tym kontekście polskie skolonizowane umysły rządzących polityków, które chcą zagłuszyć, albo zabić prawdę, zasługują tylko na pogardę. Ja tu trochę z nich szydzę. Ale naprawdę płakać się chce. I bić na alarm! To tragedia. Wielka narodowa tragedia, że tacy ludzie rządzą dziś Polską.

A teraz przejdźmy do podstaw programowych. Oczy przecieram ze zdumienia i przerażenia. Bo co widzę? Widzę, co chce „ministra” Nowacka wykreślić. A chce wykreślić takie zdania: „Historia jest skarbnicą zbiorowej pamięci(…), by współtworzyć wspólnotę wartości (…)”. I chce wykreślić fakt, iż: „Dzieje ojczyste – wypełnione bohaterstwem i codziennym trudem przodków, pełne są heroizmu i chwały” (…). I jeszcze: „Rozbudzanie poczucia miłości do ojczyzny” (…). Chce wykreślić, bo po co nam Prawda?! Po co godność i duma narodowa!? Po co głupiemu narodowi historia, jako skarbnica zbiorowej pamięci? Po co dzieje ojczyste i rozbudzanie miłości do ojczyzny!?

Ale poważnie. Kto się tak zachowuje?! Kto się boi historii?! Barbarzyńcy. I to barbarzyńcy najprymitywniejsi z prymitywnych! Już wiemy, że ta władza niszczy pamięć narodową, a jak się za chwilę przekonamy, niszczy także pamięć powszechną. Bo ta władza się strasznie boi pamięci. Bo w tej pamięci zachowało się sporo złych obrazów związanych z lewackim dziedzictwem. Zachowały się w pamięci więzienia, katorgi, Syberia i śmierć. Trzeba więc ciąć historię, pamięć, dziedzictwo, by prawda nie wyszła na jaw. No i trzeba się bać polskości, jej zwycięstw, sukcesów i chwały. To wszystko trzeba ciąć. Szczególnie trzeba ciąć „zwycięstwo pod Grunwaldem”. Trzeba o nim zapomnieć. Tak jak trzeba zapomnieć o bohaterach wojen XVII wieku, „o przeorze Augustynie Kordeckim, hetmanie Czarnieckim, a także o późniejszych bohaterach, jak Danuta Siedzikówna „Inka”. Trzeba zapomnieć „o Chrzcie Polski”, bo to hańba. Jakże się Polska mogła ochrzcić, kiedy lewacy nie uznają chrztu. Trzeba zlikwidować pamięć o „chrystianizacji i przemianach kulturowych na ziemiach polskich, o misji św. Wojciecha”, bo po co naród ma pamiętać, że wywodzi się z wielkiej łacińskiej, chrześcijańskiej tradycji?! Trzeba zapomnieć o wojnach z Niemcami, o „obronie kraju”, bo jeszcze ktoś pomyśli, że Polacy potrafili się bronić?! Konieczne trzeba zapomnieć o „udrękach niewoli, o germanizacji, rusyfikacji, o ocaleniu Polski przed najazdem bolszewickim”, bo nie daj Boże, należałoby wtedy powiedzieć o cudzie nad Wisłą. Ale kto by opowiadał o cudach? Przecież to średniowiecze, o którym pani „ministra” mogłaby napisać pracę doktorską, tak się na nim zna, czego już dowiodła nie raz. No, i rzecz jasna, koniecznie trzeba wykreślić z podstawy programowej „rolę Kościoła w nauce, architekturze i sztuce”. Bo przecież wiadomo, że Kościół to ciemnogród, wstecznictwo i też średniowiecze. A pani „ministra” popiera tylko to, co postępowe i nowoczesne.

Dlatego obowiązkowo należy wykreślić Leonarda da Vinci, Michała Anioła, Rafaela Santiego, a także dać po łapach Mikołajowi Kopernikowi, bo i po co nam Kopernik?! By jakiś Polak zaciemniał obraz jasnej i postępowej Europy?! Toż to wstyd!

Koniecznie zapomnieć o „konfederacji barskiej”, bo jeszcze ktoś się dowie, że polska szlachta stanęła w obronie wiary katolickiej i niepodległości RP. A komu to potrzebne? Na dodatek dowiedziałyby się biedne dzieci, że konfederacja walczyła z ustawami narzuconymi przez Rosję. A przecież nie wolno o tym wiedzieć. Bo jak się dziecko dowie, że Rosja się tak brzydko zachowała, to straci dla niej szacunek i zaufanie. A nie może stracić! No, i po co nam wiedza o powstaniu wielkopolskim i powstaniach śląskich. Jeszcze się nasze dzieci zniechęcą do bratniego narodu niemieckiego, który jak wiadomo, tylko nas bronił, chronił i rozwijał. Nie jest nam też potrzebna „bitwa nad Bzurą, obrona Warszawy, obrona Grodna, bitwa pod Kockiem”. I słusznie, bo jakie my z tego wyniesiemy dzisiaj korzyści? A na dodatek, nasze bratnie narody mogą w oczach dzieci wypaść nie najlepiej. Na to nie pozwolimy, prawda?! Pani „ministra” jest bystra i wie, że już w zalążku należy niszczyć postawy antyrosyjskie, a tym bardziej antyradzieckie i antyniemieckie.

I rzecz jasna trzeba wywalić na pysk jakieś tam Palmiry, Katyń, kaźń profesorów lwowskich, Zamojszczyznę i koniecznie nawet wzmiankę o „bohaterstwie Polaków ratujących Żydów”. A nie daj Boże, wspominać o niegodnym niczego Janie Pawle II, szczególnie o Jego wpływie na „przemiany społeczne i polityczne” Polaków, i nie tylko Polaków. Wystarczy? Nie?! No to zajrzyjmy, komu ucina głowę słynna „ministra” w literaturze, na lekcjach języka polskiego. Bo przecież ciąć trzeba. Bo i po co się uczyć. Jak można się nie uczyć! Droga „ministra” tnie passus o „szacunku dla człowieka”. Nie przewidziało się to Narodowi?! Nie! Stoi tam jak byk, przekreślony „szacunek dla człowieka”. To tyle w tej sprawie.

A teraz, co czytać, a co ciąć. „Ministra” jest bezwzględna. Ciąć, co się da. Bo przecież „ministra” już ustaliła raz na zawsze, że mózg, który liczy 100 miliardów neuronów, czyli całą Drogę Mleczną i prawie tyle samo komórek glejowych, wyczerpie szybko umysły uczniów. Co tam, że mądrzy badacze twierdzą, że im więcej się uczymy, tym łatwiej zdobywamy kolejne partie wiedzy. Co tam jednak jacyś badacze! „Ministra” wie swoje.

Ale idźmy dalej. MEN tnie Jana Kochanowskiego Odprawę posłów greckich,

psalmy i treny, Franciszka Karpińskiegowybór sielanek i lirykę religijnąIgnacego KrasickiegoHymn do miłości ojczyzny, Henryka Sienkiewicza „Quo vadis”

Zygmunt Krasińskiego, Nie-Boską komedięAdama Mickiewicza „Pana Tadeusza”,

Władysława Reymonta, Chłopów, Władysława Bełzę, Józefa Mackiewicza, Droga donikąd, Marka Nowakowskiego, Raport o stanie wojennym, Jarosława Marka Rymkiewicza. I słusznie, ciąć, walić po łbie, bo po co polskiej młodzieży wielka polska literatura. Pani „ministra” chce tylko w kanonie lektur współczesne postępowe powieści Tokarczuk.

Bo i po co polska młodzież ma być wykształcona, rozumna, z uniwersalną klasyczną wyobraźnią i wiedzą, skoro nie musi. Nie będzie więc czytać ogłupiających i wstecznych książeczek w stylu jakiegoś Homera, Arystofanesa, Wergiliusza, Szekspira, Dantego, a nie daj Boże, św. Augustyna, bo wiadomo, że to głębokie średniowiecze, czy Tomasza z Akwinu, też wiadomo, straszny ciemnogród, nie mówiąc już o Biblii, która prowadzi prostą drogą do obskurantyzmu i nietolerancji. W ten sposób polska szkoła staje się nowoczesna, postępowa i rewolucyjna. I o to chodzi pani „ministrze”.

Nie, to już nie śmiech. To gorycz, ból i tragedia! I co Ty na to, Narodzie? Odezwiesz się? Podpiszesz się pod tą rozpaczliwą filipiką? Będziesz miał odwagę? Zapraszam. To sprawa tożsamości narodowej!

 

Stanisław Srokowski

Aby dodać komentarz, rozwiąż poniższe działanie. Ilość kropek odpowiada liczbie. (wymagane)